FANDOM


Fineasz i Ferb postanawiają odnaleźć zaginioną Atlantydę. Fretka bierze udział w konkursie na budowę najładniejszego zamku z piasku. Dundersztyc postanawia stworzyć armię roślin, które będą mu służyć.

Atlantyda Edytuj

(Rodzina Flynn-Fletcherów, razem z przyjaciółmi Fineasza i Ferba odpoczywa na plaży.)
Fretka: Ach, przyjemny, sielankowy dzień na plaży. Nic, tylko morskie fale, słońce, cisza i święty spokój. (Fretka zaczyna się relaksować, ale dzieci zaczynają hałasować.)
Baljeet: Buford zjadł krem do opalania.
Buford: Kokosowy, to mój ulubiony.
Izabela: Kto zagra w siatkówkę?
Fretka: No i miałam spokój.
Linda: (Zauważa konkurs na robienie zamków z piasku.) Och Fretka, spójrz! Będzie konkurs w budowaniu zamków z piasku. Kiedyś to uwielbiałaś. Może się zgłosisz?
Fretka: Taaak!... Ech, nie. Ech, i niby po co? Przecież z nim ni mam nawet najmniejszych szans. Na pewno zbudują jakiś drapacz chmur. Z prawdziwymi windami, czyścicielami okien i garażem dla latających aut! Przyćmiliby mój blask.
Fineasz: Właściwie to dzisiaj będziemy robić co innego. Ferb przeprowadził wstępne badania i okazało się, że Atlantyda znajduje się u wybrzeży naszego miasta.
Izabela: Uuu, nareszcie zobaczę konika morskiego i zdobędę podwodną odznakę jeździecką.
Buford: Ja chcę zobaczyć rekina. To podobno najokrutniejsza ze wszystkich ryb.
Irving Du Bois: Ja wsiadłem ukradkiem, gdy staliście na światłach. Cieszę się, że jestem z wami.
Buford: (Cisza) Wow.
Irving: Och i zabrałem aparat, żeby wszystko fotografować. (Robi zdjęcie.)
Fineasz: Wiemy co będziemy dziś robić. Ej, gdzie jest Pepe?

Męskie grający na gitarze: Du-bi-du-bi-du-ba (x2) (Pepe wchodzi do bazy przez futerał mężczyzny.) Dziękuję, dziękuję.

Agent P!
(W bazie)
Carl: (Nosi wąsy Monograma.) Ha, Agencie P, dr Dundersztyc odwiedził wszystkie plantacje roślin w naszym mieście, a teraz siedzi na pokładzie swojego sterowca. Dowiedz się co kombinuje.
Major Monogram: Carl?
Carl: Och, hehehe. Tak?
Major Monogram: Czy to są moje, stare wąsy?
Carl: Niektóre.
Major Monogram: Wybacz, że musiałeś to oglądać, Agencie P. Dowiedz się, co Dundersztyc znowu kombinuje.

(Na plaży)
Fineasz: Mamo, idziemy znaleźć zaginioną Atlantydę. Wkrótce wrócimy.(Dzieci odchodzą.)
Linda: (Linda nic nie widzi, bo ma kapelusz na twarzy.) Cóż za wyobraźnia.
Fretka: Mamo. (Wpada na pomysł.) Uuu, idą sobie. He! Mamo, dość tego opalania, mamy zamek z piasku do zbudowania!

(Dzieci wchodzą do wody.)
Fineasz: Dobra, a teraz wszyscy za mną gęsiego. Gdy ktoś zabłądzi, wyjście jest na górze.
Irving: Wow, czy to naprawdę wrak Titanica?
Izabela: Patrzcie, Amelia Earhart.
Baljeet: Och, grobowiec Posejdona.
Fineasz: Skupcie się. Szukamy Atlantydy, pamiętacie? Którędy Ferb? (Ferb sprawdza GPS-a.)
Nawigacja: Skręć w drogę planktonową na północ. (Ferb wskazuje drogę.)
Irving: Chwileczkę. (Robi zdjęcie Ferbowi.) To włożę do portfela.
Baljeet: (Do Buforda) Dlaczego woda przy tobie jest zawsze ciepła?

(Fretka i Linda biorą udział w konkursie na zamek z piasku.)
Linda: Tak się cieszę, że startujemy w tym konkursie. Będzie fajnie.
Fretka: Jeśli mamy to zrobić, zróbmy to jak trzeba. (Podaje Lindzie wiaderka.) Masz, napełnij wiaderka wodą, ja pójdę poszukać piasku.

(Pepe leci do Dundersztyca.)
Dundersztyc: (Podlewa rośliny.) Obiadek, moje drogie roślinki. Tak, lubicie wodę, prawda? Każdy dostanie H2O. Nawet ty, mały Al... (Pepe wpada w pułapkę, zrobioną z worka kompostu.) Och. Ach, Pepe Pan Dziobak. Wpadłeś w moją nawozową pułapkę. Tylko spójrz, jesteś sam w sobie nawozem. Hehehhe. Pomyślałem sobie, dlaczego mam do swoich niecnych planów wykorzystywać zwierzęta, czy owady, skoro rośliny po prostu leżą sobie bezczynnie. Stworzyłem więc super zły związek chemiczny, który rozpylę na moich roślinka i zamienię je w oddanych i wiernych żołnierzy. Mając taką wielką armię, będę władał Okręgiem wszystkich Trzech Stanów żelazną ręką i zielonym kciukiem. Heheheheh! (Zaczyna mu śmierdzieć.) I jeśli pozwolisz, przy okazji z tobą skończę.

(Po wodą)
Fineasz: Już prawie jesteśmy.
Nawigacja: Przy wodorostach w prawo.
Irving: Te czaszki są bombowe. (Robi zdjęcie, gdy nagle węgorz zapiera mu aparat.) Ej!
Fineasz: Nie przejmuj się, Irving, nadal masz najlepszy aparat na świecie.
Irving: Gdzie?
Fineasz: Tutaj, to twój umysł. Możesz zrobić nim zdjęcia, które zachowasz na zawsze w pamięci. Spróbuj.
Irving: Dobrze. (Udaje, że robi zdjęcie.) Pstryk. Wiesz, może się udać.
Izabela: Koniki morskie!
Baljeet: Możesz zdobyć podwodną odznakę jeździecką.
Izabela: Ech, to był tylko żart, na nich nie da się jeździć.
Buford: (Jedzie na stadzie koników morskich.) Da się, jeśli zbierze się całe stadko. Wiśta!
Fineasz: (Zauważa kamienne drzwi z zaszyfrowanym napisem.) Zobaczcie co znalazłem! To drzwi. pewnie można je otworzyć według instrukcji.
Buford: Chcesz to czytać? Odsuń się. (Buford uderza drzwi i one się wielkie wrota się otwierają ukazując Atlantydę.)
Fineasz: Lub tak.

(Piosenka Atlantyda)
Piosenkarz: Witajcie.
Oto Atlantyda właśnie.
Irving: (Udaje, że roi zdjęcie.) Pstryk.
Piosenkarz: Posejdonie w dłoń klaśnij.
Wpuść nas do krainy prosto z baśni.
Fineasz: A-Atlantyda leży gdzieś na oceanu dnie.
I mokro na jej ulicach jest.
Kiedyś była wyspą lecz morze zjadło ją.
Wszyscy: To zalane wodą miasto Atlantyda!
Fineasz: Tutaj każdy pokój na morze widok ma.
Czasem spotkasz wieloryba, czasem manaty dwa.
Jeszcze to najlepsze miejsce żeby kąpiel wziąć.
Wszyscy: To zalane wodą miasto Atlantyda!
Fineasz i Piosenkarz: Tu wilgotność jest maksymalna cały rok.
Fineasz: Kto nie chce moczyć się może przeżyć tu szok.
Fineasz i Piosenkarz: I fantastyczną tu mają herbatę z alg.
Wszyscy: To zalane wodą miasto Atlantyda!
To zalane wodą miasto!
To zalane wodą miasto!
To zalane wodą miasto!
To zalane wodą miasto!
To zalane wodą miasto!
To zalane wodą miasto!
To zalane wodą miasto!
Baljeet: I wszystko tu jest cudowne.
Wszyscy: To zalane wodą miasto Atlantyda!

Irving: Uwaga, wszyscy trochę bliżej siebie, a ja włączę samowyzwalacz. (Udaje, że robi sobie zdjęcie z przyjaciółmi.)
Buford: Zdaje się, że go trochę poniosło z tym aparatem.
Irving: Uśmiech... Pstryk.
Baljeet: To dla nas wielki zaszczyt, że znaleźliśmy się w tym pięknym miejscu. I pomyśleć, że największe umysły historii świata szukały Atlantydy przez tysiące lat.
Buford: To były patałachy.
Fineasz: Wydobądźmy ją na powierzchnię, by wszyscy ją zobaczyli.
Baljeet/Buford?Izabela: U tak, to świetny pomysł./ To do roboty!/ Tylko żebym się za bardzo nie spocił.

(Na konkursie zamków z piasku.)
Fretka: (Jej zamek się się psuje.) Och, rozpada się już po raz trzeci! Kiedyś byłą w tym dobra. Teraz mam dwie lewe ręce. To kiedyś nie było trudne.
Dziewczyna: (Obok zbudowała wielki zamek.) O rajciu, to banalnie proste.
Fretka: Och, to głupi konkurs, rezygnuję!
Linda: Spokojnie córeczko, to miała być zabawa.
Jeremiasz: (Podchodzi do dziewczyn.) Cześć Fretka, dzień dobry pani Flynn-Fletcher.
Fretka: Jeremiasz!? Cześć! Ehe hehe, to.. co cię sprowadza na naszą piękną, piaszczystą plażę?
Jeremiasz: Jestem sędziom w konkursie zamków z piasku.
Fretka: No nie!
Jeremiasz: Tak. Bardzo jestem ciekaw co razem zbudujecie. Ale lepie zaczynajcie, czas ucieka. (Odchodzi.)
Fretka: Mamo, czemu tak bezczynnie stoisz?! Zamek sam się nie zbuduje! Ruch, ruch, ruch!

(W sterowcu Dundersztyca)
Dundersztyc: Widzisz, Pepe Panie Dziobaku, twoje wszystkie wysiłki są bezowocne. Hehe, rozumiesz? Bezowocne. Całkiem śmieszne, prawda? Załatwiłem cię na kwitnącą. Hehehe! Tak, Pepe Panie Dziobaku, całkiem niezły ze mnie wiesiołek. Łapiesz, wiesiołek? Czyli po prostu wesołek. Hahahaha! He, no bo... he... tak... Tak czy siak, rośnijcie moje małe i go zniszczcie! (Dundersztyc włącza inator i zapyla rośliny, które następnie go atakują.) Ej, gdzie ty? Nie, nie, nie mnie! Ach, zaraz, zaraz! Tylko nie za ucho! (Wyłącza inator.) Muszę to szybko wyłączyć. (Rośliny pacyfikują go.) Sytuacja wymknęła się leciutko z pod kontroli. (Rośliny pacyfikują Pepe i oplatają cały sterowiec.)

(Na dno oceanu przypływa kurier.)
Kurier: Dostawa czterech balonów pogodowych i pojemników z helem.
Fineasz: To dla nas.
Kurier: Nie jesteście trochę za młodzi na odkrywanie Atlantydy?
Fineasz: Tak, zgadza się.
Kurier: Cóż, no i dobrze. (Kurier odpływa.)
Fineasz: No kochani, robota czeka.

(Fretka i Linda tworzą wytrwale domek z piasku.)
Fretka: O nie, Jeremiasz już tu idzie!

(Rośliny atakując Pepe, uwalniają go z worka i dziobak z nimi walczy.)
Dundersztyc: Na pomoc, Pepe Panie Dziobaku! Tak, tak, tak, Pepe Panie Dziobaku, dajesz radę, świetnie! Jesteś wolny! Teraz podejdź tutaj i...(Pepe ucieka.) E-ej, co ty robisz?! Pepe Panie Dzioba... (Roślina oplata mu buzię.) Mmmm.

(Na dnie oceanu)
Fineasz: No dobra, przymocujcie balony do narożników. Idzie nieźle. (Dzieci przymocowują balony i Atlantyda leci do góry.)
Dzieci: Juhu! Udało się!
Buford: Świetnie! Hahah!

(Na konkursie zamków z piasku)
Jeremiasz: (Ocenia zamki.) Całkiem nieźle, chłopaki.
Fretka: Nasz jest trochę... (Zamek się rozpada.)
Linda: ...super.
Fretka: To jakiś koszmar! Gdy Jeremiasz to zobaczy, pomyśli, że jestem mega ofiara losu!
Linda: Jeremiasz jest mądry i potrafi oddzielić to co myśli o zamku od tego co czuje do ciebie.
Jeremiasz: (Podchodzi do dziewczyn.) Dobra, em i jako ostatnie drogie panie Flynn-Fletcher. (Patrzy w notes.)
Fretka: (Za dziewczynami pojawia się Atlantyda.) Cóż, nie jest idealny, ale... świetnie się bawiłyśmy, więc oto nasz zamek z piasku.
Jeremiasz: (Bierze Atlantydę za zamek Fretki i Lindy.) Ja cię kręcę, Fretka!
Fretka: Tak, tak, wiem, wiem, ale naprawdę się starałyśmy.
Jeremiasz: Żartujesz chyba, jest wspaniały! Zwyciężasz, zwyciężasz! Idę po wstążkę dla zwycięzców. (Odchodzi.)
Fretka: He?!

(Na sterowcu Dundersztyca)
Dundersztyc: (Roślina gryzie go w nos.) Aua! Oooo! Aaaaaa! Och! Aaaa!(Pojawia się Pepe z piłą łańcuchową i tnie rośliny, które wyrzuca przez okno.)

(Spadające rośliny pękają balony unoszące Atlantydę, która ponownie zapada się na dno oceanu.)
Linda: Muszę przyznać, że Jeremiasz chyba nie potrafił oddzielić uczuć do zamku od uczuć do ciebie. Chyba lubi cię bardziej, niż myślałaś.
Fretka: Hehehe, no właśnie. Chodźmy odebrać nagrodę. (Zamek dziewczyn się doszczętnie się burzy.)

Napisy końcowe Edytuj

(Na sterowcu Dundersztyca)
Dundersztyc: Pepe Panie Dziobaku, wróciłeś mnie uratować! Dziękuje, Pepe Panie Dziob... (Dundersztycowi wyskakują krosty na całym ciele.) Ej-ej, co-co-co to jest?! Dostałem jakiegoś uczulenia na te głupie rośliny. Ach, czy ja na wszystko muszę być uczulony!? (Pepe ucieka ze sterowca.)

(Dzieci wychodzą z wody, ale nie zauważają Atlantydy.)
Baljeet: Co się stało?
Izabela: Czy ktoś zdążył ją zobaczyć?
Buford: Dlaczego znów zatonęła?
Ferb: Być może Atlantyda chciała pozostać zaginiona.
Irving: Przynajmniej mam w głowie mnóstwo zdjęć. Hej, przez cały czas zasłaniałem obiektyw kciukiem. Och, teraz będę pamiętał tylko kciuk.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki