Fandom

Fineasz i Ferb Wiki

Bamber w akcji/scenariusz

< Bamber w akcji

1150stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Dyskusja0 Udostępnij

Rodzina Flynn-Fletcher wybiera się do galerii. Fineasz wchodzi w sprzeczkę z Bufordem, plamiąc mu spodnie lodem. Osiłek uważa, że został publicznie upokorzony i domaga się zemsty w postaci pojedynku. Fineasz jest wspierany przez znanego boksera. Dundersztyc tworzy Zniwelator, żeby wszyscy robili, to czego będzie chciał w jego urodziny.

Bamber w akcji Edytuj

(Fretka siedzi na fotelu i ogląda zdjęcia na telefonie.)
Fretka: Jeremiasz jest taki słodki, zwłaszcza taki przebrany w pracy za deserek.
Linda: Fretka, moje trio jazzowe występuje dzisiaj w galerii handlowej. Może ty i Fineasz i Ferb wpadniecie tam na troszkę.
Fretka: W galerii!? He! To odwiedzę Jeremiasza w tym jego słodkim barze.

(W centrum handlowym w kąciku szydełkowania zaczął się koncert trio jazzowego Lindy.)
Linda: Próba! Witamy wszystkich! Zagramy dziś parę kawałków jazzowych. Może być odlotowo, więc trzymajcie się mocno swoich drutów. Grać dziewczyny!
(Zaczynają grać.)
Fretka: (do Fineasza i Ferba) Dobra szczawie, wasza działka. Wrócę za dwie godziny. A teraz wybaczcie, bardziej kręci mnie Jeremiasz. (Odchodzi.)
Fineasz: Ej, gdzie jest Pepe?

(Na boku Pepe podchodzi do automatu z napojami. Przykłada stopę do identyfikatora. Otwiera się ściana automatu, za którą jest zjeżdżalnia do bazy. Pepe zatrzymuje się na zjeżdżalni. Do bazy dostaje się posuwając się po niej.)
Major Monogram: Przepraszam, Agencie P. Nasz facet od woskowania pojechał dziś na działkę, ja, eee... W każdym razie. Dundersztyc zakupił bardzo podejrzane rzeczy. 4 łopatki śmigła, 24 balony dmuchane i żarówki aż 6000! Teraz ukrywa się w opuszczonej fabryce ciastek na obrzeżach- Eee.. Carl! Nadal mam żarówkę i 6000 na ekranie. (Napis znika z ekranu.) Eee, dzięki Carl. Namierz Dundersztyca i zorientuj się co on knuje. (Pepe wskakuje na zjeżdżalnie.) I spisz się Agencie P!

(Jeremiasz pracuje w barze z hot-dogami w centrum handlowym. Odwiedza go Fretka.)
Fretka: Hihihihihi...
Jeremiasz: O, cześć Fretka!
Fretka: Zdaje się, że moja komórka właśnie dzwoni. (Robi zdjęcie Jeremiaszowi.) Ups! Aparat się włączył. Hehehee..

(Fineasz i Ferb mierzą stoperem czas, w którym lód wypadnie z wafelka.)
Fineasz: Nooo... to był arcyciekawy eksperyment.
Baljeet: Przepraszam, ale czemu wy się nie uczycie?
Fineasz: Są przecież wakacje! (Chwila ciszy) No wiesz, zero szkoły. Nikt się nad tobą nareszcie nie znęca. (Buford siada na Baljeet'cie. Wypija jego sok, miażdży kubek na głowie i wyrzuca z siebie.) Ej, Bamber! To miejsce jest jakby zajęte.
Buford: Było zajęte już wcześniej. Idźcie sobie gdzie indziej.
Fineasz: No ale Baljeet tu-
Baljeet: Idźcie, bo go jeszcze wkurzycie.
(Lód Fineasz wypada z wafla na spodnie Buforda.)
Buford: Aaaa! (Wszyscy dookoła się z niego śmieją. Buford łapie Fineasza za koszulkę.) Yyhh. To nie będzie miłe.
Izabela: Ej, zostaw go!
Baljeet: Posłuchaj jej. (Buford odkleja go od tyłka.) Przemoc prowadzi tylko do gorszej przemocy.
Buford: I właśnie o to chodzi.
Evander: Przestań!
Izabela: Bokserski mistrz świata w wadze ciężkiej Evander Holyfield?
Fineasz: Nie jesteś za stary na zawodowego boksera?
Evander: Tak, tak jestem.
(Chwila ciszy)
Fineasz: Super!
Evander: Jeśli macie się bić, to bijcie się honorowo. Spotkamy się na zewnątrz o 15:00.
Fineasz: E, Ferb. Co mamy o 15:00? (Ferb przegląda kalendarz i pokazuje kciuka.) Będziemy tam.
Buford: (Wyrzuca Fineasza.) Bądźcie na czas. Moja mama przyjedzie po mnie o 16:00.
Fineasz: No i zafundował nam rozrywkę na dzisiaj.
Baljeet: On wam zafundował lot czarodziejskim dywanem w jedną stronę ku waszej destrukcji.
Izabela: On ma rację. Pamiętacie co się stało z tym poprzednim dzieciakiem
(Przeskok w przeszłość do chłopca, który ma toaletę na głowie.)
Chłopiec: (Bulgocze.) Wygrałeś tę rundę, Bamber.
(Z powrotem w teraźniejszości)
Izabela: Nie chcę, żeby znów tak się stało.
Evander: Nie bój się. Ja go przetrenuję.
(piosenka To jest kołek)
Twój przeciwnik jest ogromny jak kloc,
więc trenuj już na serio.

Jeśli mówię, że masz ćwiczyć
to chcę, byś nie robił tu za trójkąt.

To durny kłak, piątej klepki mu brak,
nie ma mózgu za grosz, zamiast głowy ma kosz.

Ale będzie cię bił tak ze wszystkich sił,
tylko popatrz jak wygląda.

To jest kołek! (To jest kołek!)
To jest kołek! (To jest kołek!)

Jeee! Jeee! Jeeeeeeee!

(Milly rozdaje ulotki w centrum handlowym.)
Milly: Proszę bardzo, walka w galerii. O 15:00 walka w galerii.
(Fretka otrzymuje jedną z ulotek.)
Fretka: Walka w galerii! (Zgniata ulotkę.)

(Fretka idzie do Fineasza i Ferba, którzy na parkingu przygotowują ring.)
Fretka: Co wy znów kombinujecie?! Nie wolno budować ringu bokserskiego na parkingu w galerii! Zaraz powiem mamie! W tej chwili!

(Fretka zdenerwowana idzie przez galerię. Po drodze robi zdjęcie Jeremiaszowi.)

(Fretka na koncercie wychyla się zza kurtyny i szepcze do Lindy.)
Fretka: Mamo. Fineasz i Ferb znów coś szykują.
Linda: Nie teraz, Fretka. O moje solo! (Uderza w trójkąt.)
Fretka: O muszę mieć dowód. Wiem, ulotka!

(Pepe dostaje się do opuszczonej fabryki ciastek. Podłoga się pod nim otwiera i Agent wpada do ogromnej miski z masą jagodową.)
Dundersztyc: Hahaha! Pepe Pan Dziobak. Przygotowałem pyszną pułapkę, czyli wielką misę z masą jagodową. Bo widzisz, dziś są moje urodziny. (Wyjmuje tort.) A kręć się ile tylko chcesz, Panie Dziobaku, ale nie masz szans. Za 30 minut ciasto urośnie i będziesz pogrzebany żywcem! (Spuszcza mu na wędce kawałek tortu.) Masz, zjedz. Niestety moje urodziny, to zawsze najpaskudniejszy dzień roku. A wszystko zaczęło się już w dniu, w którym się urodziłem. Moich rodziców, gdzieś wtedy wywiało. W wieku 5 lat sam musiałem sobie urządzić urodziny. Do chaty Gunthera, najbardziej kozio-serowej części całego Drusselstein. Przyszło wielu moich przyjaciół. Hrabia Wolfgang, Betty Dziciżna, Szczuromir i Wszy Bliźniaki: Olga i Chicago Joe.

Zaraz powie wam...
Pracownik: O dziewczęta i... Oooo, dziwne. Ej mały, zamknij jak skończysz, dobra?!

Dundersztyc: Jednak nie należy chodzić po Drusselstein z nieprzykrytym ciastem jagodowym, zwłaszcza nocą, bo mogą się zlecieć nietoperze. (Mały Dundersztyc krzyczy.) Ale w tym roku nie mam zamiaru świętować moich urodzin sam. A oto mój Zniwelator! (Pilotem wysuwa inator.) Wszyscy będą robić dokładnie to co karzy im mój Zniwelator. Hahaha! (Na urządzeniu wyświetla się napis "klaskać", przez co Pepe zaczyna klaskać.) Mam tu nawet guzik "Sprzątanie po imprezie", bo to najgorsza strona tej przyjemności. Zgadza się, nie? Żegnaj, Pepe Panie Dziobaku i najlepsze życzenia dla mnie! (Wylatuje na Zniwelatorze.)
(Pepe wyjmuje z kapelusza zestaw gwizdków wzywającym. Gwiżdże jednym pod napisem "nietoperz", ale wzywa wieloryba. Wymienia gwizdki miejscami i teraz gwiżdże poprawnym, czym wzywa grupę nietoperzy. Zwierzęta zjadają masę jagodową.)

(Na parkingu przy galerii)
Komentator: Szanowni państwo, dziewczęta i chłopcy! Oto chłopak ze złotego domu, któremu brakuje chromosomów, Bamber Prześladowca! I jego przeciwnik... Jakże uroczy przyjaciel nasz, nos mu zajmuje calutką twarz, cudowny Fineasz Flynn...! Dobra chłopaki liczymy na uczciwą walkę. W żadnym razie nie powinny w niej wystąpić potencjalnie szkodliwe, bolesne, ani psychicznie zaburzające akcje, które mogłyby być uznane przez młodego widza za naśladowane.
Buford: Hee!
Komentator: Drodzy państwo, zaczynamy walkę kciuków!

(W magazynerii)
Holly: Przykro mi, ulotki nam się skończyły.
Fretka: Plakat?
Holly: Sprzedane.
Fretka: Figurka?
Holly: Sprzedane.
Fretka: A moneta?
Holly: Brak.
Fretka: Zdjęcie 8 na 10.
Holly: Nie ma.
Fretka: Ho! Zdjęcie! Tak. Zdjęcie będzie dowodem. (Widzi za sobą Jeremiasz popisującego się do zdjęcia.)
Narrator: Pamięć zajęta w 99%.
(Fretka odbiega.)

(Pepe leci do Dundersztyca na grupce nietoperzy. Ląduje na Zniwelatorze.)
Dundersztyc: Pepe Panie Dziobaku?! Jak chcesz się załapać na moje urodziny, musisz mieć czapeczkę. Taką czapeczkę zagłady. (Strzela w Pepe czapeczkami urodzinowymi.) Co? (Pepe dmucha piszczałkami w twarz Dundersztyca.)

(Początek rundy pierwszej bitwy na kciuki)
Dzieci: Jeden, dwa, trzy, cztery, dziś liczymy na fajne numery!
Komentator: Zawodnicy ożywili się! Przyjmują pozycje. Ach, Flynn rzucony na matę! Bamber załatwia go jak chce! Patrzcie i ho, ho! Fineasz znów dostał! Chyba padł! To nie może być miłe! Jesteście amatorami mocnych wrażeń? Bo teraz może być ostro!

(Pepe i Dundersztyc walczą akcesoriami urodzinowymi, ale w ostateczności Pepe prawie wypada ze Zniwelatora.)
Dundersztyc: Ty tu ciągle jesteś, Pepe Panie Dziobaku? (Uderza klawiaturą o dłonie Pepe. Przypadkowo wypisuje coś na niej.)

(Zniwelator wyświetla napis "oooo..".)
Widownia: Ooooooooooo...

Dundrsztyc: Ty może się już puść? Nie bolą cię jeszcze palce?

Fineasz: Eee, chyba na razie mi nie idzie za dobrze.
Evander: Ta, bzdura mały! Leć po złoto! Bądź jak Rocky! Eee... kurcze, powal go wzrokiem. Eeee, albo go podrap. Aee, nie mam weny.
(Początek kolejnej rundy)
Komentator: Prawy sierpowy, suche uderzenie! Nie..!

Fretka: Zdjęcie, zdjęcie, zdjęcie!

Komentator: Bamber szykuje się do wkrętaka. On nie ma litości! (Fretka robi zdjęcie.) Oooh! A więc jednak ten straszny pas bostoński!
Buford: Hehehehe!

(Fretka przybiegła na miejsce koncertu. Linda ma przerwę.)
Fretka: Mamo! Nareszcie! Niepodważalny dowód niebezpiecznego i nieodpowiedzialnego zachowania. (Pokazuje Lindzie zdjęcie.)
Linda: Fretka, ja widzę głównie twój kciuk przed obiektywem.
Fretka: Aaaa! Chodź natychmiast ze mną! (Zabiera Lindę.)

Dundersztyc: A teraz, Pepe Panie Dziobak, deserowo cię pożegnam! Hehehe! Czekaj! Czekaj! Co ty wyprawiasz?! (Pepe wzywa gwizdkiem wieloryba.) Co to jest?! (Wieloryb płetwą boczną wyrywa Dundersztycowi loda z ręki.) Nie! Czekaj!

Komentator: Oj! Och okrutny świecie. (Buford rzuca Fineasza w róg.) Flynn już poległ! Publiczność się poderwała. To już koniec! To już koniec!

To koniec bohatera i opera kończy się!

(Na Fineasza spada lód Dundersztyca.)
Buford: Hehehahaha! Spadły na ciebie lody! Hahahaha! Obaj zostaliśmy upokorzeni publicznie. Co ty na to? Remis Czeremis?
Fineasz: Jasne Bamber, Remis Czeremis.

Dundersztyc: Jakżeż ty- aa! Ej, skądże się tu wziął ten wieloryb? Aa! To moje najgorsze urodziny! (Pepe odlatuje na baloniku.) Aaa! Mój urodzinowy tort! (Łapie tort. Odlatuje na śmigle od inatora.) Żegnaj, Pepe Panie Dziobak! Przynajmniej ma jeszcze swój tort! (Tort z talerza spada na jego głowę. Zaatakowało go stado nietoperzy.) A niech cię Pepe Panie Dziobaku!

(Na parking spada Zniwelator.)
Narrator: Sprzątanie po imprezie.
Mężczyzna: Czuję silną potrzebę posprzątania tego bałaganu.
Kobieta: Ja też.
Mężczyzna: To do roboty.
Kobieta: Ja się zajmę wielorybem.

(Dzieci i Evander stoją na wysprzątanym parkingu.)
Buford: Dzięki, panie wieli mistrzu.
Fineasz: Tak! Bez pana by się nie liczyło.
Evander: Cieszę się, że pomogłem wam znaleźć mniej brutalny sposób na rozstrzygnięcie sporu. (Odchodzi.)
(Pepe terkocze.)
Fineasz: Tu jesteś Pepe.
(Fretka wyprowadza Lindę z galerii na parking.)
Fretka: Widzisz!? Hehe!
Fineasz: Cześć mamo!
Linda: Cześć chłopcy! Wybacz mi droga córko, ale muszę wrócić do swojego zespołu.
Fretka: MMm!(Mdleje.)
Buford: Ej frajerze, to była fantastyczna walka. Powtórka jutro?
Fieneasz: Nie! Ja wolę płynąć do przodu.
Ferb: Bo rekiny muszą płynąć do przodu, inaczej utoną.
Buford: Wyzywasz mnie od rekinów. (Ferb szczypie go w gardło, przez co Buford opada.) Oooo!
Fineasz: Ferb!
Ferb: Co? Przecież skakał mi do gardła.
Buford: Och.. co się stało?

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej w Fandom

Losowa wiki