Fandom

Fineasz i Ferb Wiki

Chłopcy z Bańki/scenariusz

< Chłopcy z Bańki

1150stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Dyskusja0 Udostępnij

Fineasz i Ferb po tym co powiedział Buford postanawiają stworzyć ogromną bańkę w której latają całym Okręgiem Trzech Stanów. Fretka razem z mamą ćwiczy przed egzaminem na prawo jazdy, a mimo tego stara się przyłapać chłopców. Dundersztyc tworzy maszynę która zmienia jego głos na słodki i melodyjny. Chce on zawładnąć jako król muzyki contry-westernowej.

Chłopcy z Bańki Edytuj

(Fineasz i Ferb w ogródku puszczają bańki mydlane.)
Fineasz: Wiesz Ferb, moim zdaniem bańki mydlane mają świetne poczucie humoru. Spójrz co ta bańka robi z moją twarzą. Hahahaha! Prawdziwa śmiechotwórcza bańka. (Ferb puszcza bańkę, a za nią zauważa Baljeeta.)
Baljeet: Dzień dobry.
Fineasz: Cześć Baljeet!
Baljeet: Co robicie chłopaki?
Fineasz: Puszczamy bańki i odprężamy się.
Baljeet: Och, pamiętam dobrze to uczucie. Ale go nie doświadczam przez to.
Fineasz: Wygląda jak tygodniowy plan zajęć.
Baljeet: I tym, że właśnie jest. Mam dokładnie zaplanowaną każdą minutę tygodnia. Pamiętasz jak mówiłeś, żebym chwytał dzień? He, właśnie uchwyciłem.
Fineasz: Nie o to do końca chodziło.
Buford: Ej, czy to już moja pora?
Baljeet: Jeszcze nie. (Patrzy na zegarek.) Dobra już. (Buford dłubie Baljeetowi w uchu.)
Fineasz: Może masz wolną chwilkę, żeby puścić bańkę?
Baljeet: Ech, chyba znajdę czas na jedną.
Buford: O-o! Czy mógłbym nadmuchać ogromną, żebym mógł wejść do środka i fruwać tu i tam jak mała leśna wróżka? Ja naprawdę to powiedziałem?
Fineasz: Tak, jak najbardziej. I to nawet niezły pomysł, oprócz tej wróżki. Ferb, wiem co będziemy dzisiaj robić. najlepszy sposób na obejrzenie miasta to z wnętrza bańki.
Buford: Też chcę sobie pofruwać! ... Jak facet.
Fineasz: Baljeet, a jak ty?
Baljeet: E, mam poważnie napięty grafik. Nie wiem czy nawet mam czas by odpowiedzieć. Może jeśli przesunę naukę gry na dudach... dobra.
Fineasz: Świetnie! Lecisz z nami?
Baljeet: Nie! Przesunąłem lekcję gry, by móc odpowiedzieć. Będę musiał wprowadzić kilka sporych zmian, ale przynajmniej popatrzę jak robicie tę wielką bańkę.
Fineasz: Ekstra! Ej, gdzie jest Pepe?
Baljeet: Haha, jak w zegarku! Pepe znów zniknął o tej samej porze!

(Pepe dostaje się do bazy windę, którą idzie do bazy również Agent Pinky.)
(W bazie jest ciemno.)
Major Monogram: (Szeptem) Cicho Carl, cicho, już jest.
Major Monogram i Carl: Niespodzianka! (Światła się włączają, a kryjówka jest ozdobiona balonami.) Wszystkiego najlepszego Agencie P! (Major dmucha w piszczałkę.)
Carl: Sto lat!
Major Monogram: Wcale nie masz dziś urodzin? (Pepe kiwa głowa.) Byliśmy blisko?
Carl: Mówiłem.
Major Monogram: Ani słowa więcej, Carl! Em hem. Byłem trochę zajęty planowaniem przyjęcia dla ciebie, więc nie wiem co Dundersztyc robi tym razem, ale to z pewnością nic dobrego. Dowiedz się, co kombinuje. (Pepe przedziera się przez balony.)
Pepe!

(Przed domem Linda z Fretką wsiadają do samochodu.)
Linda: No dobrze, chcesz trochę poćwiczyć przed egzaminem na prawo jazdy?
Fretka: Jestem w drodze na fotel kierowcy. Najpierw miejsce, które już znam, a potem zjazd w nieznane.
Linda: To zjeżdżaj szybciej. mamy kilka ważnych spraw.
Fretka: (Zapian pas na miejscu obok kierowcy.) Dobra ty prowadź!
Linda: Tata mówi, że świetnie parkujesz równolegle.
Fretka: To było w ogródku. tam jest inaczej niż na ulicy.
Linda: Myślałam, że chciałaś mieć prawo jazdy jako pierwsza wśród swoich znajomych.
Fretka: Dobra ja prowadzę. (Rozpina pas.)

Oto jest Spółka Zło Dundersztyca!
Dundersztyc: A, Pepe Pan Dziobak! Ciesze się, że już jesteś. Dostałem maila z zaproszeniem na twoje przyjecie urodzinowe. Oczywiście nie przyszedłem, gdyż pewnie to była pułapka. Do rzeczy, mam coś dla ciebie. Piękna karata z życzeniami.(Pepe otwiera kopertę, w której są serpentyny, którymi zostaje związany.) Sto lat! Hyhyhaha! Odkryłem, dlaczego moje niecne plany zawsze biorą w łeb. Widzisz, ja jestem kompletnie i wo ogóle nie lubiany. Poważnie. zadałem sobie pytanie, jakie są dwie najpopularniejsze rzeczy na świecie. Muzyka Country i Westernowa. To właśnie ja połączę je ze sobą po raz pierwszy na świecie. Nazwałem to muzyka Country-westernowa. Wiem, wiem, jestem genialny, prawda?

(W parku)
Fineasz: Ferb, fantastyczny projekt. Jeszcze tylko tajny składnik do robienia baniek.
Izabela: (Odwiedza chłopców razem z Ognikami.) Cześć chłopaki, co robicie?
Baljeet: Właśnie zmieniamy mój plan zajęć.
Fineasz: Budujemy maszynę, która zrobi największą bańkę mydlaną.
Baljeet: No tak, Baljeeta to nikt nigdy o to nie zapyta.
Fineasz: Mamy wszystko by zrobić jak najbardziej wytrzymałą bańkę, ale jeśli chcecie pomóc, mogłybyście przynieść sok z drzewa marakasowego.
Izabela: Tak, oczywiście, że możemy.
Fineasz: Wspaniale! Wy zdobądźcie ten sok, a my w tym czasie dokończymy transporder. Do zobaczenia później w parku. (Chłopcy odchodzą.)

(U Dundersztyca)
Dundersztyc: Wiem co sobie myślisz. Doktorku, przecież ty wcale nie umiesz śpiewać.. A zatem rzuć okiem na to cudeńko! (Pokazuje swój inator w kształcie czapki westernowej.) Tada! Nazwałem go Jodło-Odło-inator. Niezły, co nie? Na tak racja, wygląda jak kowbojski kapelusz, ale to nie wszystko. (Pod kapeluszem jest ukryty inator.) Widzisz? Hehe, widzisz? Dzięki temu mój głos będzie słodki i melodyjny. za godzinę mam pierwszy występ. Chodź, pomożesz mi rozlepić plakaty. Wszyscy będą mnie uwielbiać. (Wychodzą.)

(Fretka boi się ruszyć samochód ze świateł.)
Linda: Śmiało Fretka, dasz radę. Rozejrzyj się dokładnie i delikatnie puść hamulec.
Fretka: (Ze strachem) Więc dokładnie się rozglądam.... (Zauważa Fineasza i Ferba w parku.) Hy! Widziałaś, Fineasz i Ferb! (Przed oknem zatrzymuje się ciężarówka z obrazkiem dwóch potworów.)
Linda: Fretka, to wcale nie jest śmieszne.
Fretka: Nie, za autobusem. (Trąbi.) Budują jakieś dziwne urządzenie. (Fretka rusza samochód z wielką prędkością.) Pokarzę ci.
Linda: Pięknie, a teraz.... zwolnij!

(W parku)
Fineasz: jak zwykle świetna robota. Potrzebny nam już tylko ostatni składnik.
Izabela: Cześć Fineasz, mamy sok, który chcieliście. Proszę.
Fineasz: Dzięki. (Dzięki maszynie tworzy się bańka.) W tej chwili sok marakasowy jeszcze się nie zestalił, więc z łatwością można przeniknąć przez rosnącą membranę. (Wszyscy wchodzą do banki.) Voila!
Izabela: Dziewczęta, właśnie zdobyłyśmy odznaki przenikania przez rosnącą membranę.
Ogniki: Wohooo!

(Fretka podjeżdża pod park, ale chłopcy już odlecieli.)
Fretka: Widzisz? Są właśnie....
Linda: Może powinnam przestać o to pytać, ale na co niby mam patrzeć.
Fretka: Och, stali przecież pod tamtym... (Zauważa chłopców odlatujących w bańce.) Złap się i mocno trzymaj. (Fretka pędzi za chłopcami.)

(W bańce)
Baljeet: Haha, dawno się tak dobrze nie bawiłem, ale niestety nie mam już więcej czasu. Eh, chwileczkę. Już jesteście w powietrzu, a ja nadal jestem tutaj z wami? To po prosu nie wiarygodne! Mój plan zajęć jest nieaktualny, przepadnie mi lekcja gry na dudach.
Buford: Słyszałem jak grasz i żałuje.

(W samochodzie)
Linda: Fretka, znowu śmietniki. (Fretka uderza w śmietniki samochodem i hamuje.)
Fretka: Ups, mój błąd. Heheha! (Rozgląda się, gdzie są chłopcy.) Gdzie oni są?
Linda: No chyba już dość dzisiaj tego jeżdżenia.
Fretka: Nie teraz mamo, muszę dojechać prosto do nieba! (Pędzi za chłopcami.)
Linda: FRETKA!

(W bańce)
Baljeet: Och, jak długo będziemy tak latać?
Fineasz: Chwilę.
Baljeet: A jak wy tym w ogóle kierujecie.
Fineasz: Zdajemy się na łaskę wiatru.
Baljeet: Hahaha, skoro tak, to rzeczywiście można się odprężyć.
Fineasz: Wszyscy uwaga, prąd znoszący. (Wszyscy lecą w górę w bańce, która spada w dół.)
Wszyscy: Wooooow! (Bańka leci w kierunku przewodów elektrycznych.)
Baljeet: To przewody elektryczne!
Izabela: Dziewczęta wiecie co robić. (Ogniki zmieniają trajektorię bańki.)
Wszyscy: Aaaaa! Super!
Buford: Tak! Udało się!
Baljeet: Ogród kaktusowy!
Izabela: Unik! (Ogniki zmieniają trajektorię banki.)
Baljeet: Miejska rzeźba!
Greta: Przy takim kącie podejścia unik nie będzie efektywny.
Wszyscy: Co?
Greta: Rozbijemy się!
Baljeet: O nie, wiedziałem, że nigdy nie powinienem był zmieniać mojego kolorowego planu. Hyhyhyhyhy...! (Oddychając zaczyna powiększać bańkę.)
Fineasz: Bańka zaczyna rosnąć. To przez ten jego oddech. Bańka jest coraz większa! Musimy wszyscy oddychać tak jak Baljeet.
Buford, Izabela i Ogniki: Tak jest!
Wszyscy: Hyhyhyhyhyhyhyhy! (Bańka rośnie i unosi się w górę unikają zderzenia.)
Fineasz: Udało się!
Wszyscy: Taak!
Fineasz: Baljeet, uratowałeś nam życie.
Baljeet: W chwilach zagrożenia zawsze ciężko oddycham.

(Na koncercie Country)
Wokalista: Dziękuje, jesteście wspaniali!
Dundersztyc: Teraz ja, Pepe Panie Dziobaku. Po tym koncercie będę najpopularniejszym człowiekiem w Okręgu wszystkich Trzech Stanów!

(Piosenka Będę królem jole jole ole kowbojem)
Heinz (melodyjnym głosem): Oto właśnie mój niecny plan:
Chwytliwą piękną melodyjką zniewolę umysły wam.
I proste rymy też ma, lecz jeśli każę wami
Każdy z was zmieni imię swoje.
I będę królem jolo jole ole kowbojem.

Będziecie ślepo słuchać mnie i wykonywać rozkazy moje.
Bo będę królem jolo jole ole kowbojem.
Mężczyzna 1: Niezły jest!
Mężczyzna 2': Tak, róbmy wszystko co powie!
Będę królem jolo jole ole kowbojem.

Będę królem jolo jole ole kowbojem.
Heinz (swoim zwykłym głosem): Będę królem jolo jole ole kowbojem.
Mężczyzna 2: On jest okropny!
Będę królem jolo jole ole kowbojem.
Będę królem jolo jole ole kowbojem.
Mężczyzna 3: Tak, przez te fałszem mam ochotę coś zniszczyć. (Tłuką mu się zęby.) Zęby nie były tego warte. Chodźmy stąd, zgłodniałem.
Mężczyzna 4: Co on sobie w ogóle myślał? Country i Western to dwa kompletnie różne style.
Kobieta: Najgorsza piosenka na świecie! (Wszyscy odchodzą.)
Mężczyzna: Przedszkolak napisałby lepszy tekst!
Dundersztyc: Mówiąc szczerze, sądziłem, że odniosę większy sukces. (Zakłada plecak odrzutowy.) Ale przynajmniej zejdę dumnie ze sceny, zanim do reszty się upokorzę. (Włączając, plecak odlatuje zostawiając Dundersztyca w bieliźnie z Pepe.) Co? A, ach tak! Jeśli chcesz wiedzieć, to kupiłem je zanim cię poznałem. No dobra, widzimy się jutro. (Odchodzi.)

(Fretka i Linda jadą przez miasto za bańką.)
Linda: Fretka, błagam, patrz na drogę!
Fretka: Przecież muszą gdzieś tu być! U-u! Heheheheh, tam są! Przy starym moście zwodzonym! Mam was! (Do samochodu przyczepia się plecak odrzutowy Dundersztyca rozpędzając go.)
Linda: Fretka, stój!
Fretka Nie mogę!
Linda: Aaaaa! (Most zwodzony się podnosi, a samochód leci w górę i przelatuje tuż obok banki.)
Fretka: Tam! Tam, mówiłam ci, że... mamo otwórz oczy!
Linda: Dopiero gdy wrócę na ziemie.
Fretka: Mamo! (Samochód opada na ziemię.)

(W bańce)
Fineasz: To kierowała Fretka!
Ferb: Trzeba przyznać, że prowadzi coraz lepiej.

(W samochodzie)
Fretka: Jesteśmy znowu na ziemi!
Linda: Aaaaa! Bardzo dobrze. Teraz delikatnie wciśnij hamulec.
Fretka: Przecież wciskam!

(W bańce)
Baljeet: Wow! To całe odprężanie się jest przyjemne.

(W samochodzie)
Linda: Fretka, przynajmniej zdejmij nogę z gazu.
Fretka: Co ty powiesz!? (Kładzie nogę na wierzchu.) Serio?! Proszę, może być! Teraz lepiej!? (Plecak traci swoją moc.)
Linda: Aaaaa! (Fretka gwałtownie parkuje równolegle.) No, twój tata mówił prawdę. Potrafisz parkować równolegle.
Fretka: Zobacz, to oni!
Linda: Fretka, niczego nie widzę. Jacy oni?
Fretka: Chłopcy! Fruną w jakiejś wielkiej ba....(Kiedy Linda nie patrzy, chłopcy wracają do parku, bańka pęka i wszyscy lądują na zabawkach.)
Linda: Heh-hej chłopcy!
Fineasz: Cześć mamo! Niezłe parkowanie!
Fretka: Co?! Nie! To wcale... no ale ja... (Uderza głową w klakson.)
Fineasz: Wiesz Ferb, to był naprawdę bardzo udany dzień. (Pojawia się Pepe.) O tu jesteś Pepe! (Pepe terkocze.)

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki