Fandom

Fineasz i Ferb Wiki

Kometa/scenariusz

< Kometa

1150stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Dyskusja0 Udostępnij

Fineasz i Ferb budują w ogródku obserwatorium, aby móc obejrzeć przelatującą nieopodal Ziemi Kometę Kermiliana. Fretka idzie grać z Jeremiaszem w krykieta, jednak jej plany krzyżuje jego młodsza siostra Zuzia. Pepe tymczasem musi powstrzymać Dundersztyca, który zamierza wykraść wszystkie steki z obszaru Trzech Stanów.

Kometa Edytuj

(Fretka wchodzi do kuchni, gdzie siedzi już cała rodzina.)
Fretka: Piękny dziś dzień, prawda? Mamy dziś piękny i cudowny dzień! Wszystko jest takie piękne!
Linda: Co się stało, że masz taki dobry humor?
Fretka: Jeremiasz zaprosił mnie do parku na partyjkę krykieta.
Lawrence: Wieczorem będzie grill, więc lepiej wróć w porę do domu. Dzisiaj będzie świetnie widoczna kometa Kermilliana.
Fineasz: Kometa, super!
Lawrence: Przelatuje koło Ziemi co 73 lata.
Linda: Będą steki i zaprosimy też sąsiadów. (Do Fretka) Może zaproś Jeremiasza.
Fretka: Tylko kupcie steki. (Odchodzi.)
Fineasz: Skąd się wzięła nazwa tej komety?
Lawrence: (Podchodzi do chłopców  z książką astronomiczną.) Nazwano ją na cześć tutejszego astronoma, który ją odkrył, Augustusa Kermilliana. To było dawno temu.
Linda: Podobno gdy się ją zobaczy i pomyśli życzenie, to się spełni.
Fineasz: Oh! To jest to! Wiem co będziemy dziś robić!
Lawrence: A tak właściwie, to gdzie jest Pepe? 

(Monogram komunikuje się z Pepe w salonie przez telewizor.)
Major Monogram: Agencie P, wybacz, że cię niepokoje, ale to poważna sprawa. Mam wieści, że z Okręgu Wszystkich Trzech Stanów zniknęły wszystkie steki. To na pewno kolejna sztuczka Dundersztyca. Odkryj co knuje i daj mu popalić. Agencie P, losy świata leżą w twoich rękach! (Pepe odchodzi.)
Lawrence: (Wchodzi do salonu.) Losy świata w moich rękach?
Major Monogram: Eh? Witamy w naszym programie. W trakcie jego trwania zbieramy fundusze na wynalezienie leku, przeciwko Dezyksorybonukleinizmowi.
Lawrence: To chyba jakieś okropieństwo?
Major Monogram: Och i to jakie. Ono..eee? Sprawia, że człowiek marnieje w oczach. (Pokazuje Carla.) Ech, tak jak ten młodzieniec.
Lawrence: No proszę, faktycznie marnie wygląda. Zaraz, chwileczkę, moment! Dezyksorybonukleina to kwas występujący w komórkach, a nie choroba, mam rację?!
Major Monogram: Och tak! No właśnie, właśnie wynaleziono lekarstwo. Dziękujemy wszystkim naszym widzą. Do widzenia. (Monogram rozłącza się.)
Linda: Kochanie, czy jesteś gotów?
Lawrence: Oczywiście! Czy wiedziałaś, że wynaleźli własnie lek na Dezyksorybonukleinizm.
Linda: Świetnie! Wreszcie będę mogła zmienić fryzurę! (Wychodzą z domu.)

(Fretka jedzie do parku na spotkanie z Jeremiaszem.)
Jeremiasz: Cześć Fretka!
Fretka: Cześć Jeremiasz! (Zza Jeremiasza pokazuje się Zuzia.)
Jeremiasz; Pamiętasz moją siostrzyczkę, Zuzie?
Fretka: Ale myślałam, że będziemy grać sami.
Jeremiasz: Wiesz, rodzice mnie prosili, żebym się nią zajął dziś po południu. (Do Zuzi) Kto jest moją dziewczynką?
Zuzia: Zuzia, Zuzia! Hahaha! Czy nauczyłbyś mnie glać w klikieta?
Jeremiasz: Pewnie siostrzyczko!
Fretka: Och, czy to ciasto twojej mamy?
Jeremiasz: Upiekła je wczoraj. Pójdę po talerzyki i serwetki. (Odchodzi.)
Fretka: Powiedz jej, że wygląda... (Zuzia odbija piłkę od talerza i ciasto trafia na twarz Fretki.)
Jeremiasz: Fretka, co się stało?
Fretka: Światło zgasło.
Jeremiasz: Zaczekaj, przyniosę ręcznik. (Odchodzi.)
Zuzia: Znów się spotykamy, panno Fretko. Jeremiasz może mieć tylko jedną dziewczynę i będę nią ja! Własnie do nas wraca! Jelemias!
Jeremiasz: (Podaje Fretce ręcznik.) Przyniosłem ręcznik.
Fretka: Bardzo przepraszam za to ciasto, nie wiem co się stało.
Jeremiasz: Nie przejmuj się! Chcesz coś do picia?
Fretka: Tak, bardzo chętnie!
Zuzia: (Podaje jej sodę.) Baldzo plosę!
Fretka: Dziękuje, to miło... (Soda wytryskuje jej w twarz.)
Jereniasz: Nie daleko tańczą breakdancerzy i śpiewają. Lepiej przyniosę ci drugi ręcznik. 

(W ogródku Fineasz i Ferb tworzą plan obserwatorium.)
Fineasz: Oto główny plan techniczny naszego obserwatorium. Po pierwsze wielkie soczewki. (Fineasz i Ferb tworzą obserwatorium.) (Laser skraca włosy Fineasza.) Super! Ej Ferb, nowa fryzura, wiedziałaś? (Chłopcy kończą budowę.)
Izabela: (Odwiedza chłopców.) Cześć Fineasz, co dziś robisz?
Fineasz: Z Ferbem budujemy obserwatorium, żeby obejrzeć Kometę Kermilliana.
Izabela: To brzmi ciekawie!
Fineasz: Będzie pokaz efektów laserowych. A potem narysujemy nasze twarze na powierzchni komety. W ten sposób, gdy wróci za 73 lata, pokarzemy to dzieło naszym wnukom. Ach tak, moi rodzice zapraszają na grilla.
Izabela: Skoro mówisz o naszych wnukach.
Fineasz: Co?!
Izabela: Grill! Miałam na myśli Grill! 

(Linda i Lawrence szukają steków w całym mieście.)
Linda: Dobrze, musimy kupić 10 kg karkówki. Steków brak? Och nie! Jedźmy gdzie indziej. 

(W Parku)
Jeremiasz: Pójdziemy obejrzeć tych breakdancerów?
Fretka: Pewnie!
Jeremiasz: Pójdę po jakieś przekąski. Spotkamy się przy nich!
Fretka: Dobra! Chodźmy Zuziu teraz... (Zuzia znika.) Zuziu? Zuziu?! 

(Zuzia podchodzi do staruszki karmiącej gołębie.)
Staruszka: Proszę bardzo! Orzeszków wystarczy dla wszystkich. Och, dzień dobry miła dziewczynko!
Zuzia: Dzień dobly! Czy mogłabym dostać kilka orzeszków?
Staruszka: Tak mi przykro, został mi tylko je...
Zuzia: DAWAJ MI TO!
Staruszka: Aaaaa! (Opuszcza orzeszek.)
Zuzia: Dziękuje. (Zuzia przygotowuje się to wrzucenia orzecha do spodni Fretki, by wiewiórki, również tam wpadły.)
Fretka: Zuziu! Zuziu, gdzie jesteś?! (Wiewiorki wskakują do spodni Fretki.) Aaaa! Aaaaaaa!  (Pisenka Wiewióry w gaciach)
Raper 1: Każdy mój ziomal zapodaje tak jak ja! 
Fretka: AAAA! AAAA! Wiewióry w gaciach mam!
Raper 1: Rusza się jakby miała wiewióry w gaciach.

Raper 1:  Powiedz mi proszę czemu skaczesz tak? 
Śpiewacy w tle:  W gaciach wredne wiewióry ma! 
Raper 1:  Kochają one orzechów smak. 
Śpiewacy w tle:  W gaciach wredne wiewióry ma! 

Raper 1:  Wsadź sobie w gacie wiewióry ze dwie, to tańczyć jak ja też nauczysz się! 
 Chcesz to mogę ci lekcji parę dać! Chcesz to mogę ci lekcji parę... 
Śpiewacy w tle:  Wsadź sobie w gacie wiewióry jak ja! 

Raper 2:  Gdy na spacer z psem nie masz sił... 
Śpiewacy w tle:  Wsadź sobie w gacie wiewióry jak my! 
Raper 1:  Gdy nauczyciel stawia z minusem trzy... 
Śpiewacy w tle:  Wsadź sobie gacie wiewióry jak my! 
Raper 2:  A gdy wyskoczy ci na czole pryszcz... 
Śpiewacy w tle:  Wsadź wiewióry sobie jak my! 
Raper 1:  Albo gdy z okien wylatuje kit... 
Śpiewacy w tle:  Wsadź wiewióry sobie jak my! 

Fretka: Wyjmijcie mi je!

Raper 1:  Chcesz to moge ci lekcji parę dać! 

Śpiewacy w tle:  Wsadź sobie w gacie wiewióry jak ja! 

Raper 1:  Chcesz to mogę ci lekcji pare... 

Śpiewacy w tle:  Wsadź sobie w gacie wiewióry jak ja!


Fretka: Aaaaa! (Wiewióry uciekają Fretce przez nogawki.)
Raper 1: Wow! Faktycznie, miała wiewióry w gaciach.
Raper 2: To było coś. 

Oto jest Spółka Zło Dumdersztyca!
Dundersztyc: Chwileczkę! (Dundersztyc otwiera drzwi Pepe ze stekolarami na oczach.) Pepe Pan Dziobak! Na co tak patrzysz? Na to, ach tak! To mój ostatni wynalazek, Stekolary! Wymyśliłem je po twojej, ostatniej, krótkiej wizycie. (Pokazuje śliwkę po okiem.) Noszący je nie trzeba ciągle trzymać rękom zimnego steku na podbitym oku, widzisz? Zacznę je sprzedawać i zarobię miliony! Pokarzę ci. Okradłem wszystkie steki z Okręgu Wszystkich Trzech Stanów i trzymam je w moim Steko-Przechowywatorze, w skrócie SKA, choć może razem powinno być STWOR. Nie jestem jeszcze pewien. Ej że stój, co robisz? (Pepe odsłania inator Dundersztyca.) A to, to zwykły miotacz laserowy, na wypadek, gdybym chciał coś zniszczyć.

(W parku mężczyzna rozdaje lody.)
Jeremiasz: Może zostaniesz z Zuzią, a ja pójdę kupić lody.
Fretka: Nie, nie, nie! Ty z nią zostań, a ja pójdę po lody. (Zuzia turla pod nogi Fretki piłeczkę i dziewczyna upada do pojemnika z lodami i leci z górki.)
Fretka: Aaaaaa! Aaaaa!
Raper 2: No nie, czuję się jak przedszkolak.
Raper 1: Wracam do szkoły gastronomicznej.
Fretka: Aaaaaa! (Fretka trafia w drzewo, z którego spadają wiewiórki.) Aaaaaaa! Aaa-Aaaa-Aaaaa! (Wraca do Jeremiasza cała podrapana z lodem czekoladowym.) Ehh...
Jeremiasz: Fretka?
Fretka: Tak mi przykro, mieli tylko czekoladowe.
Jeremiasz: Fretka, co się stało?
Fretka: Miały przewagę liczebną, nie miałam żadnych szans!
Jeremiasz: Może lepiej usiądź. A teraz od początku.
Zuzia: Czy wsystko dobze? Mam coś co na pewno cię rozweseli. Pozwól, że ci predstawie pana Ząbka! (Pokazuje Fretce wiewiórkę.)
Fretka: Aaaaa!
Wiewiórka: Aaaaa!
Fretka: Aaaaa!
Wiewiórka: Aaaaa!
Fretka: Trzymaj te bestie z daleka ode mnie!
Jeremiasz: Fretka, spokojnie, to tylko wiewiórka.
Fretka: Nie mówiłam wcale o wiewiórce! (Ucieka.)
Jeremiasz: Ci się jej nagle stało?
Zuzia: Tludno wycuć, ale takie huśtawki nastrojów mogą być skutkiem zaburzeń psychicznych.
Jeremiasz: Co?
Zuzia: Ahaha! Balonik! Hiihi! (Przed obserwatorium Fineasza i Ferba w ogródku.)
Fineasz: Panie i panowie, witamy was w naszym obserwatorium. Zapraszamy do środka, tylko pojedynczo. Za chwilę pokaz laserowy. Prosimy o wyłączenie fleszy i komórek, dziękuje. (Przez słuchawkę) W porządku Ferb, wszyscy weszli. Zaczynamy. 

(Podczas prezentacji.)
Fineasz (głos): Kosmos. To ogromna przestrzeń wypełniona planetami różnej wielkości i milionami gwiazd. W kosmosie można spotkać również komety, (Spuszcza się na scenę na linie w przebraniu Kermilliana.) Choćby jak ta, nazwana na cześć tutejszego astronoma Kermilliana! 

(Fretka wracając do domu zauważa obserwatorium.)
Fretka: Co tam się dzieje? Fineasz!

(W obserwatorium)
Fineasz: I oto własnie ona, Kometa Kermilliana! (Na teleskopie widać Kometę.) Rozpocząć proces lasero-graferowania! (Laserem chłopcy tworzą swoje twarze na komecie.)
Fretka: (Wchodzi do środka.) Fineasz! Wasze twarze będą na komecie?! Uuu, powiem mamie! (Odchodzi.)
Fineasz: Dobra myśl, pewnie jej się spodoba. 

(U Dundersztyca Pepe stara się wyłączyć laser przez połączenie z komputerem.)
Dundersztyc: Czekaj, chyba nie próbujesz się włamać do systemy sterującego. Zresztą czym ja się martwię i tak nie odgadniesz mojego super tajnego hasła.
Komputer: Dundersztyczny, hasło poprawne.
Dundersztyc: Dobra, dosyć tego! (Pepe przerzuca Dundersztyca na przycisk niekontrolowanego strzału.)
Komputer: Przeciążenie systemu.
Dundersztyc: Eh, będzie ciekawie. (Laser zaczyna niekontrolowanie strzelać.)

(Laser strzela w obserwatorium.)
Dzieci: Wow!
Fineasz: (Przez słuchawkę) Ferb, ostrożnie z tymi laserami. Pamiętaj, że za godzinę mamy następny pokaz. (Do dzieci) Czy mógłbym prosić o uwagę. Bez paniki proszę. Mamy niewielkie problemy natury technicznej. Spokojnie i po kolei prosimy kierować się do... (Za Fineaszem upada wielki urywek sufitu.) Teraz można panikować.
Dzieci: Aaaaaa! (Wszyscy uciekają z obserwatorium.) (Wielka siła lasera niszczy obserwatorium doszczętnie.)
Fineasz: Ferb, ci się dzieje?! To było super!
Wszyscy: Tak! 


(U Dyndersztyca laser z wielką siła trafia w SKA.)
Dundersztyc: Tylko nie SKA! Tylko nie... Chociaż tak sobie myśle, że chyba lepszym skrótem byłoby STWOR. Tylko nie STWOR! (Pepe ucieka.) Wracaj, Pepe panie Dziobaku! Wracaj! Uch, coś bardzo ładnie pachnie. (STWOR wybuch.) (Dundersztyc stoi spalony w spalonej Spółce.) A niech cię Pepe Panie Dziobaku. 

(Linda i Lawrence wracają do domu.)
Linda: Nie do wiary, żeby w całym mieście nie było ani jednego steku.
Fretka: Mamo, oni laserowo wycieli swoje twarze na komecie.
Lawrence: (Patrzy na komecie na niebie.) Ciekawe, ja niczego nie widzę.
Fretka: Nie, nie, nie! To widać tylko w ich obserwatorium. Chodźcie szybko, proszę! (Wszyscy idą do ogródka, gdzie jest mnóstwo dzieci.)
Lawrence: Nie widzę żadnego obserwatorium.
Linda: Bardzo nam przykro, ale zjeździliśmy całe miasto i nigdzie nie było steku.
Dzieci: Aaaa, nie!
Buford: A ja przyniosłem nawet własny talerz.
Lawrence: Przynajmniej obejrzymy wspólnie Kometę Kermilliana.
Fineasz: Tak, zanim zniknie na kolejne 73 lata.
Fretka: Ale wtedy gdy stuknie mi setka, wreszcie was przyłapie. (Odchodzi.)
Ferb: Dokładnie 88,5.
Fretka: Nie ważne!
Lawrence: Pomysł życzenie, skarbie.
Linda: Chciałabym zjeść stek.
Buford: Tak, ja też.  (Nagle steki zaczynają spadać z nieba.)
Linda: Nawet nie sądziłem, że może się spełnić.
Baljeet: Nie przyniosłem swojego talerza, bo myślałem, że będą.
Raper 2: No to się nazywa obsługa.
Raper 1: Tak, wszędzie powinno tak być.
Jeremiasz: (Przychodzi z Zuzią do ogródka.) Fretka, dobrze sie czujesz?
Fretka: Przyszedłeś żeby sprawdzić jak się czuję?
Jeremiasz: Oczywiście.
Fineasz: (Pepe upada na talerz Fineasza.) O, Pepe jesteś!
Jeremiasz: A więc to jest Kometa Kermilliana? Miałaś życzenie? (Biorą się za ręce.)
Fretka: Tak.
Jiereniasz: A, czy się spełniło?
Fretka: Własnie teraz. (Na Zuzie upada góra steków.)

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki