Fandom

Fineasz i Ferb Wiki

Nasz własny spodek/scenariusz

< Nasz własny spodek

1150stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Dyskusja0 Udostępnij

Fineasz i Ferb stworzyli własny latający spodek, aby pomóc rozwiązać tajemnicę ostatniej wysypki kręgów zbożowych. Tymczasem Fretka próbuje zrezygnować z nawyku plotkowania, a po drugiej stronie miasta,Dundersztyc kwestionuje miejscowej pizzerii na "37 minut lub to nic nie kosztuje" przez używając swojego "Ciasto-dmucho-inatora" do wygenerowania silnego strumienia powietrza do przechowywania ciasta do pizzy w górę w nieskończoność.

Nasz własny spodek Edytuj

(Fretka ponura schodzi na śniadanie.)
Linda: Dzień dobry córeczko! Jakie masz plany na dzisiaj? Poza rzecz jasna rozmawianiem przez telefon.
Fretka: Nie mam żadnych. Codziennie wychodzę z siebie żeby przyłapać chłopców i zawsze kończy się to porażką. Chyba wezmę sobie wolny dzień od porażek. Dzisiaj Fretka się pobyczy. (Odchodzi.)
Linda: Uwierzę, kiedy zobaczę.

(W antykwariacie Lawrenca Fineasz i Ferb razem z przyjaciółmi przeszukują sprzęt.)
Fineasz: Wow! Tego plakatu chyba wcześniej nie widziałem.
Lawrence: Spoko, prawda? Postanowiłem wyciągnąć go z kufra po moim, cóż...ekhem ...bliskim spotkaniu.
Fineasz: Bliskim spotkaniu?
Lawrence: O tak! Pewnie słyszeliście o miejskich kręgach zbożowych?
Izabela: Pojawiają się na polach w całej okolicy. Podobno przez statki kosmiczne!
Buford: Nie wierzę w statki kosmiczne.
Izabela: Ale Buford, byłeś w statku kosmicznym i to nawet nie jednym.
Buford: Jestem sceptykiem.
Lawrence: Ja też byłem aż do tamtej nocy, gdy moje auto zaczęło się dziwnie zachowywać. (Wspomina.)

(We wspomnieniu znikąd włącza się radio.)
Głos w radiu: W dzisiejszym losowaniu...(Samochód Lawrenca staje.)
Lawrence (Narrator): Nagle oślepiła mnie powalający snop światła, który jednocześnie mnie przyciągał i nie mogłem się oprzeć jego magnetycznej sile.

(W antykwariacie)
Fineasz: Co było potem?!
Lawrence: No cóż, okazało się, że to była pomoc drogowa. Wymienili mi akumulator.
Izabela: Więc nie ma to żadnego związku z kręgami, czy kosmitami?
Lawrence: Nie! Eh, ale to fajna opowieść. Eh, tak jak i plakat. (Odchodzi.)
Buford: Trochę się pogubiłem.
Fineasz: Tata już taki jest. Ale nie ważne, bo wiem co będziemy dzisiaj robić. Wyjaśnimy zagadkę miejskich kręgów zbożowych. Ej, gdzie jest Pepe?

(Pepe otrzymuje wskazówki dotyczące misji od kukiełki-Monograma w budynku Antyków Flynn-Fletcherów.)
Major Monogram: Skoro już, jesteś tu,
To wysłuchaj moich słów.
Nasze miasto cierpi, chcemy czy nie
Straszne rzeczy dzieją się.

(Krótka przerwa na oddech)

Dundersztyc, pewnie to,
Musisz znów powstrzymać go.
Dobrze wiem że ze mnie słaby śpiewak jest.

Czy możesz wyjść zanim spalę się ze wstydu? (Pepe rusza na misję.)

(Fretka ogląda w domu telewizję, gdy nagle słyszy jak Fineasz i Ferb konstruują coś w ogródku.)
Fineasz: (Z ogródka) Cześć Fretka!
Fretka: Nie, nie. nie! Żadnego przyłapywania! Dziś darujemy sobie porażki. Dzisiaj mam wolne.

Oto jest Spółka Zło Dundersztyca!
(Pepe zostaje złapany w czapkę kuchenną.)
Dundersztyc: Oh, apetycznie wyglądasz! Nasz maljutki dzjobak wpadł w pujapkę! Hehehe! Dlaczego czapka kucharska, bo to najtańszy sposób, by cię uwięzić. Wiesz, często dostaję spore alimenty z opóźnieniem.

(Retrospekcja)
Dundersztyc (narrator): Muszę się liczyć z każdym groszem. Po trzydziestu siedmiu minutach nie musiałbym płacić za pizzę, co podratowałoby mój budżet. (Dundersztyc powoli podchodzi do drzwi, by dostać pizzę po 37 minutach.)
Dundersztyc: Jeszcze chwilkęęęęę...! Idęęęę....! Juuuuuuż otwieeeeeraaaaaam! (Dundersztyc otwiera drzwi.)
Dundersztyc (narrator): Dasz wiarę, że i tak musiałem zapłacić?

(Koniec retrospekcji)
Dundersztyc: Szukałem zemsty! Taniej zemsty! (Retrospekcja) Moim pierwszym pomysłem była wybuchowa pizza. Ale facet zrobił z niej swoją specjalność i zarabiał na niej najwięcej. (Koniec retrospekcji) I właśnie dlatego stworzyłem Ciasto-dmucho-inator! (Zrywa rękawy, pod którymi jest jego inator.) Nosi się go! Widzisz?! To cacko wytwarza potężny strumień powietrza, który może utrzymywać placek pizzy całe wieki. Hehehehe! I właśnie dlatego wyzwę dziś na pojedynek tego ważniaka od pizzy na dzisiejszym, miejskim pizzowym festynie! Upokorzę go na oczach tysięcy osób! A ty będziesz mieć miejsce w pierwszym rzędzie. (Zakłada czapkę kucharską z Pepe na głowę.) No i do twarzy ci w tej czapce.

(Fineasz i Ferb siedzą w statku kosmicznym razem z przyjaciółmi.)
Fineasz: Jeśli chcemy rozwiązać zagadkę kręgów zbożowych, musimy spojrzeć na nie z lotu ptaka.
Izabela: A nie lepszy byłby balon albo helikopter?
Fineasz: Zostańmy w klimacie. (Startują.)
Izabela: Och, dobry pomysł.
Baljeet: No Buford, jakby nie patrzeć siedzimy w latającym spodku. Wciąż nie wierzysz, że istnieją?
Buford: Nie zmusicie mnie do zmiany zdania. Nie ze mną te numery.
Fineasz: Kręgi zbożowe zauważono na całym teremie Okręgu Trzech Stanów. (Farmer na niebie zauważa statek Fineasza i Ferba i uważa, że to kosmici.) Sprawdźmy czy isteniej między nimi jakiś związek.
Farmer: Wiedziałem, że nie zwariowałem (Mówi do grabi.) O tak, przecież nikt cię nie pytał przerośnięty grzebieniu.(Na statku)
Baljeet: Następny krąg jest tuż przed nami.
Buford: Ty tak twierdzisz.
Fineasz: A ty też możesz go zobaczyć.
Bufrod: Mój sceptycyzm nie zna granic.
Baljeet: Taki sam kształt jak pozostałych.
Fineasz: Może usiłują nam coś powiedzieć.
Baljeet: Na przykład że podoba im się ten symbol.
Fineasz: To musi mieć jakiś związek. Lecimy do następnego! (Odlatują.)
(Na ziemi)
Mężczyzna: Latający statek!
Kobieta: Nie, kosmici atakują!

(Fretka ogląda w domu telenowele.)
Mężczyzna w serialu: Jesteś najwspanialszą kobietą jaką kiedykolwiek poznałem. (Całuje kobietę.)
Fretka: ...Fretko.
Kobieta w serialu: A ty jesteś mężczyzną moich marzeń.
Fretka: ...Jeremiaszu.
Mężczyzna w serialu: Ko-kocham cię!
Głos żeński: Przerywamy wcześniej zapowiadany program, by nadać relację na żywo Gordona Cichobrąza.
Gordom Cichobrąz: Stoję właśnie w centrum naszego miasta, gdzie zbożowe kręgi wywołały spore zamieszanie. Ale-ale to nie wszystko. Podobno pojawiło się prawdziwe UFO.
Mężczyzna w telewizji: W środku były stwory. Jeden miał trójkątną głowę, a drugi wyglądał jak odwrócone T.
Gordon Cichobrąz: To przerażające.
Mężczyzna w telewizji: Owszem. Wcale nie przypominali ludzi. (Ukazuje się zdjęcie na ektanie, kosmitów przypominających Fineasza i Ferba.)
Gordon Cichobrąz: Fakt, ani trochę. Kim są najeźdźcy, co robią na Ziemi? Co oznaczają te kręgi zbożowe? Dlaczego nie umiem robić grilla?
Fretka: (Wystukuje numer mamy na telefonie.) Zadzwonię do mamy! Chłopaki mają... (Przerywa połączenie.) O nie, nic z tego. Dzisiaj mam dzień tylko dla siebie. (Przełącza kanał.)

(Na festynie pizzowy.)
Gość od pizzy: Ej, czy ktoś może chce darmową pizzę? (Ludzie wiwatują.) Co widzicie... (Tworzy różne formy ciasta.) to przecież pizzozaur! Hehej, a to krzywa wieża w Pizie. Hej! Czy aby wszyscy dobrze się bawią?
Dundersztyc: Nie, wcale że nie! Bawimy się fatalnie, ty kucharzyno.
Gość od pizzy: Ej, Czemu ty mnie tak brzydko nazywasz?
Dundersztyc: Bo mnie oszukałeś, miało być 37 minut, sam powiedziałeś. Przyjechałeś później i kazałeś mi zapłacić!
Gość od pizzy: Ale ja bym nigdy... Hej, chwileczkę, to ty poustawiałeś te pułapki, żebym się na nie po wpakowywał?
Dundersztyc: Tak owszem, mam kilka pułapek, ale nie były konkretnie na ciebie. No wiesz, tak docelowo, ale... słuchaj dosyć mam twoich wymówek. Wyzywam cię zatem na pojedynek!
Gość od pizzy: Na pojedynek, tak? Przyjmuję twoje wyzwanie. Jeśli wygrasz, dam ci dożywotni zapas pizzy. Lecz jeśli ja wygram, już nigdy więcej nie zamówisz mojej pizzy.
Dundersztyc: Stoi! I tak już nie mam zamiaru jej zamawiać. (Pepe próbuje się uwolnić.) Nie siłuj się, mam spinkę.

(Fineasz i Ferb przelatują nad miastem.)
Fineasz: Przed nami ostatni krąg.
Izabela: Wciąż nie wiemy co one znaczą.
Fineasz: Może trzeba na to rzucić świeżym okiem. Baljeet, pokarz mapę kręgów. Właśnie!
Baljeet: Niczego nie widzę.
Fineasz: Dokładnie! Ponieważ tego nie ma. O tu. (Na mapie jest wielka, pusta przestrzeń, gdzie nie ma znaku.) To jedyne miejsce, gdzie nie było kosmitów. Więc pewnie tam się pojawią. Szybko.

(Fretka przełącza wiadomości.)
Mężczyzna w wiadomościach 2: Statek kosmiczny widziano jak przelatywał nad...
Mężczyzna w wiadomościach 3: El UFO velo el legal al lado de Danville le zone....
Kobieta w telewizji: Wspaniały makijaż, który doskonale nadaje się na inwazję kosmitów. (Dzwoni Stefa.)
Stefa: (Przez telefon) Oglądasz wiadomości? Czy to nie twoi bracia?
Fretka: Tak, ale dziś ich nie śledzę.
Stefa: (przez telefon) E hello! Nadarza ci się doskonała okazja, by przyłapać braci i nie skorzystasz? Co ci jest?
Fretka: Słuchaj Stefa, mam dzień dla siebie bez wpadek i porażek, tak?!
Stefa: (przez telefon) Zadzwoń, gdy poczujesz sie lepiej.
Fretka: Mój serial czeka. (Rozłącza się.) Dzisiaj mam wolne.

(Piosenka Totalny luz)
Dzisiaj mam stalowe nerwy
Nawet palcem nie ruszę,
Dziś mam wreszcie fajrant i niczego dziś nie muszę.

Na, na, na, na
(Oprzyj się żądzy wstania)
Na, na, na, na, na...

Totalny luz,
Kluczem do satysfakcji.
Dzisiaj jest najważniejszy...
Fretka: ...brak reakcji.

Na, na, na, na
(Spokojnie, nie wstawaj)
Na, na, na, na, na...
(Siedź sobie)

(W statku kosmicznym Fineasza i Ferba)
Baljeet: Skoro nie wierzysz w istnienie latających spodków, to dlaczego nim poleciałeś?
Buford: By potwierdzić, że nie istnieje. Poza tym kategorycznie zaprzeczam jakobym leciał.
Izabela: Uwaga! (Statek trafia w bilbord i niekontrolowanie leci dalej, przelatując przez festyn pizzy.)
Wszyscy: Aaaaaaa!
Gość od pizzy: Czy aby nie za wcześnie niszczysz mój straganik? Nawet jeszcze nie zaczęliśmy.
Dundersztyc: To nie byłem ja, ty... cze-czekaj, gdzie moja czapka. (Pepe ucieka.) Ah!
Gość od pizzy: Jesteś pan gotowy?
Dundersztyc: Nie, najpierw sie nacieszę pychą na zapas. Zrobię z ciebie pizzowego mopa. Będziesz błagał o litość, ale żadnej litości nie będzie. Każdy załga, dzieci zapłaczą, wieloryby zawyją. O właśnie tak, Uuuuuuuuu...! Tak jak zwykle wyją, tylko tym razem zawyją w twoim imieniu. A kobiet będą odwracać wzrok, gdy okryjesz się hańbą! Dobra jestem gotowy.
Gość od pizzy: Jeden, dwa, trzy! (Pepe przestawia program inatora na ssący.) I już! (Dundersztyc zaczyna wszystko wsysać.)
Dundersztyc: Nie, nie, nie!
Gość od pizzy: Aaaaa! (Zostaje wessany do rękawa.) Co to ma być!?
Dundersztyc: Ach, wcale nie o coś takiego mi chodziło! (Wszystko, łącznie z widownią, zostaje wciągnięte do inatora w rękawie.) Aaaaa! Co tak [?] To ciągnie! A niech to! Aaaaaaa! Dobra! Aaaaaa!
Ludzie: Aaaaaa! (Inatro wybuch.)
Dundersztyc: Spektakularna porażka nawet jak na mnie.
Gość od pizzy: Pewnie jesteś atrakcją każdej imprezy! Ale nie zamawiaj już więcej mojej pizzy, okej?
Dundersztyc: Dobra, stoi. A niech cię Pepe Panie Dziobaku!

(Dzieci w statku kosmicznym przylatują na puste miejsce.)
Izabela: Jesteśmy na miejscu. (Wszyscy wychodzą.)
Fineasz: Rozejrzy się. Może dowiemy sie dlaczego to jest jedyne miejsce w okolicy bez zbożowych kręgów.
Buford: Tracicie tylko czas. Tutaj jest tylko trawa. Trawa i ten klucz. (Podnosi klucz i drapie się nim po głowie.) Ach, ale dobrze.
Izabela: E, Fineasz!
Fineasz: Taki sam kształt jak kręgów zbożowych.
Buford: Niby dlatego jest wyjątkowy? (Nagle pojawiają się kosmici przypominający kształtem głów Fineasz i Ferba i zabierają klucz.)
Kosmita: Dziękujemy, że go znaleźliście. Zostawiliśmy znaki w całym Okręgu Trzech Stanów, ale tylko wy potrafiliście nam pomóc.
Fineasz: Nie ma za co. To dla nas drobiazg.
Kosmita: Jako dowód wdzięczności mamy coś co zgubiliście w 77. (Oddają im Voyager.)
Fineasz: Super, sonda kosmiczna Voyager!
Kosmita: Do widzenia i powodzenie! (Kosmici odlatują.)
Fineasz: Na razie! Miłego lotu! Wow, ten rysownik pod portretów pamięciowych był bardzo dobry.
Buford: Dobra, może to całe UFO to nie żadna ściema.

(Fretka ogląda telewizję.)
Linda: Fretka, pizza, którą zamówiłaś. (Przynosi jej pizzę.)
Fretka: Dziękuje.
Linda: Mam czas na miłe uczynki, gdy nie przeszkadzają mi ciągłe telefony. (Odchodzi.)
Fretka: (Do ogródka przylatują dzieci w statku kosmicznym.) No proszę, chłopcy w ich latającym spodku, a mama w pokoju obok. (Niezręczna cisza) Nie, miałam uroczy dzień i ie zepsuje go kolejną, żałosną porażką. Nie chwali się dnia przed zachodem słońca. (Fretka otwiera, która eksploduje.) Eh, Więc to sie nazywa wybuchowa pizza.
Linda: To ponoć ostatni krzyk mody. (Zauważa dzieci w ogródku, ale statek zasłoniła brudna szyba od pizzy.) Och, są Fineasz i Ferb. Cześć chłopcy!

(Pod wieczór w pokoju Fretki)
Fretka: (Wygląda przez okno, gdzie nadal stoi statek kosmiczny.) Ta, nadal stoi. Nie powiem ani słowa. (Odchodzi do łóżka.)

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej w Fandom

Losowa wiki