Fandom

Fineasz i Ferb Wiki

Uczciwa gra?/scenariusz

< Uczciwa gra?

1150stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Dyskusja0 Udostępnij

Fineasz i Ferb urządzają igrzyska w Fenisie - wymyślonej przez siebie grze. Mają na celu sprawdzenie teorii Izabeli, jakoby dziewczyny były w stanie pokonać chłopców w każdej grze. Fretka ma problem ze swoją fryzurą. Dundersztyc chce wygrać doroczną wystawę psów, kupuje jednak ze sklepu zoologicznego przebranego Pepe Pana Dziobaka.

Uczciwa gra? Edytuj

(W garażu Fineasza i Ferba, Buford i Izabela grają w piłkarzyki.)
Buford: Za chwilę poznasz gniew Bambera.
Izabela: Nie straszne mi twoje przechwałki, ja gram u siebie!
Fineasz: Prawdę mówiąc to nasz garaż.
Ferb: Poniosło ją.
Buford: Żadna dziewczyna nie pokona Bambera. Patrz i ucz się. W tej grze przydaje się szybkie oko i nadgarstek, żeby..(Izabela strzela gola w piłkarzykach.)
Izabela: Strzelać bramki w ten sposób?
Buford: Ej, nie byłem gotowy!

(Fretka rozmawia w pokoju ze Stefą na skypie.)
Fretka: Stefa, i co ja mam zrobić! Jeremiasz zaraz przyjdzie zrobić mi zdjęcie do klasowego albumu.
Stefa: (Przez Skypa) Dobra, więc w czym... Och? (Stefa zauważa fryzurę Fretki.)
Fretka: Tak, rzuca się w oczy? To chyba najgorszy dzień w moim życiu. Zaczynam poważnie panikować. Odwołam te zdjęcia. (Chce zadzwonić do Jeremiasza.)
Stefa: Coś ty, załóż czapkę.
Fretka: Tak, czapkę! (Wraca z czapką na głowie.) No i jak?
Stefa: Włosy dużo lepiej.
Fretka: Tak, al pasek zaraz mi oderwie. (Fretce czapka spada z głowy.) Muszę mieć coś mocniejszego.

(W garażu)
Buford: Dobra, gramy o zwycięski punkt.
Izabela: To będzie trzeci z rzędu.
Buford: Właśnie, że pierwszy.
Izabela: Dobra, więc patrz co teraz zrobię. Tą oto piłeczką strzele ci gola i to jednym strzałem.
Buford: Och, co ty nie powiesz.
Izabela: A żebyś wiedział. I wiesz co jest w tym najlepsze, zupełnie nic nie możesz na to poradzić.
Buford: Dawaj! (Izabela odbija piłkę, która odbija się od bramkarza i leci w stronę ogródka i znika.) Hehehehe! Też mi strzał.
Izabela: Zaczekajmy. (Piłka przebywa skomplikowaną drogę.)

(W pokoju Fretki, dziewczyna zakłada kask na głowę.)
Fretka: A może tak. (Piłeczka odbija się od kasku, wraca i wlatuje do bramki Buforda.)
(W garażu)
Izabela: Chyba trafiłeś na lepszego! (Buford uderza głową w blat.)
Fineasz: Wow Izabela, nieźle kiwasz.
Izabela: Dzięki!
Fretka: (Przychodzi do garażu.) Tak hałasujecie, że nie słyszę nawet własnych myśli. Muszę zrobić coś z włosami, bo gdy przyjdzie Jeremiasz nie mam zamiaru nosić tego durnego...
Jeremiasz: (Przychodzi do Fretki.) Cześć Fretka!
Fretka: Och! Ty, Jeremiasz, cześć!
Jeremiasz: Sportowy styl?
Fretka: Podoba ci się?
Jeremiasz: Jest idealny! Sportowy duch! (Jeremiasz robi Fretce zdjęcia.)
Buford: Tak na prawdę to się nie liczy, bo ona ci pomogła tym swoim kaskiem.
Izabela: Dziewczyny mogą pokonać chłopaków we wszystkich grach na świecie. We wszystkich grach na świecie? Fineasz, zrozumiałeś?
Fineasz: Tak, zrozumiałem. Ferb, już wiem co będziemy dzisiaj robić!
Buford: Świetnie, chłopaki na dziewczyny. A żebyście miały szansę, wezmę skrzata do swojej drużyny. (Bierze Baljeeta.)
Baljeet: To dla mnie zaszczyt. A ty kogo wybierasz?
Izabela: Fretka, zagrasz ze mną w drużynie?
Fretka: Izabelo, jestem teraz trochę zaj...
Jeremiasz: Doskonale! Zrobię mnóstwo zdjęć. Będą wspaniałe.
Fretka: Serio?! Dobra, zagram!
Fineasz: Ej, gdzie jest Pepe.

(Pepe stara się dostać do bazy przez przejście w regale na książki, który jednak okazuje się nieczynny.)
Narrator: Nieczynne, pójdź drogą awaryjnym - Monogram (Dziobak jest zmuszony iść długimi schodami w dół. Po dojściu do bazy agent jest wyczerpany.)
Major Monogram: Jesteś Agencie P. Przepraszam, że musiałeś iść schodami, ale konserwator naszej windy dostał właśnie urlop macierzyński. Do rzeczy! Nasz wywiad donosi, że doktor Dundersztyc poszukuje usilnie konkursowego psa. Zinfiltrujesz okoliczne sklepy zoologiczne i odkryjesz, co knuje. Ja wychodzę dziś wcześniej. Żona piecze kaczkę!
Agent P!
(Pepe terkocze na myśl, że musi wejść po długich schodach.)

(Fineasz przedstawia zasady gry, a wszyscy zawodnicy są urbarni w dwuosobowych kostiumach koni.)
Fineasz: I tak brzmią oficjalne zasady Fenisa. Są pytania.
Buford: Tak! Dlaczego akurat Fenis?
Izabela: No właśnie.
Fretka: Właśnie.
Izabela: Dlaczego?
Fineasz: Fe od Ferba.
Wszyscy zawodnicy: Achaaa!
Baljeet: Ja chcę o coś zapytać. Jeśli trzy razy nie trafię w piłkę gumowym kurczakiem, to czy bamber będzie musiał skakać przez krzaki przed, czy zaraz po zwycięskim tańcu dziewczyn?
Buford, Izabela i Fretka: Zaraz po!
Buford: O rany człowieku, skup się, przynosisz mi wstyd.
Fineasz: Dobra, wszyscy na stadion. (Nagle uruchamia się platforma, która przenosi zawodników na stadion.)
Buford: Wow, duży ten stadion.

(Piosenka Fe-nis)
Myślisz, że jesteś mistrzem?
Lepiej zawołaj mamę, uwierz mi.
Gdzie rośnie pieprz cię wyślę,
choć wiem, że słyniesz z
nieuczciwej gry.
Fair-play to motto,
bo poznasz, co to wstyd.
To właśnie Fe! (Fe!)
To właśnie Fe!
Fe-nis!
I daj z siebie wszystko!
To właśnie Fe! (Fe!)
To właśnie Fe!
Fe-nis!
To sportowe widowisko!
Fe-nis!
Fineasz: Uch, dodatkowe punkty za recykling. Wynik dziewcząt to pierwiastek kwadratowy z π, a chłopaków to ręcznie rysowana kaczka. Walka jest bardzo wyrównana.

(W sklepie zoologicznym "My Little Doggies")
Dundersztyc: E, szukam dobrze ułożonego czempiona.
Sklepikarka: Mamy mnóstwo wspaniałych czempionów do wyboru do koloru.
Dunderszytc: Och, może tamten. (Zauważa Pepe w przebraniu psa.) Och, idealny. O tak! (Głaszcze Pepe po brzuszku.) Dziubi-dziubi-diu..! Będzisz naszym ukochanym szczeniaczkiem.
Sklepikarka: Nie mam do końca pewności, czy to jest pies.
Dundersztyc: Proszę się tylko ze mną nie targować, dostaje co miesiąc spore alimenty, więc cela nie gra roli.
Sklepikarka: Och! W takim razie kosztuje 10 tys.
Dundersztyca: Ty mój dziubu-dziubu. Jesteś moim ukochany dziubaskiem, jesteś moją przepustką na miejską wystawę psów. Sprawimy, że wszyscy zapłacą za moje liczne cierpienia.
(Retrospekcja)
Dundersztyc (narrator): Kiedy byłem jeszcze kinder-szkrabem, mój ojciec przyniósł do domu małego szpicel-hundela, którego wygrał w "Szturchnij Goozima Kijem".
Goozim: Waaaaaa!
Dundersztyc (narrator): Ojciec twierdził, że był dla niego jak syn, którego nigdy nie miał, więc nazwał go Jedynak. Jedynak został sławnym czempionem. Przynosząc mojemu ojcu sławę i fortunę. A ze mnie zrobili krasnala ogrodowego. Pamiętasz pewnie te historię o moim sąsiedzie Kennym. Nie muszę jej opowiadać? To dobrze.
Dundersztyca: No więc do rzeczy. Moje poczucie własnej, wrażliwej godności zależy od twojego, dzisiejszego występu, ale wiesz. Nie wywierać na tobie presji.

(Na zawodach psów.)
Dundersztyc: Nie trenowaliśmy, ale nie przejmuj się brakiem doświadczenie, ponieważ mam asa w kieszeni. (Wyjmuje inator.) Ha! Oto Źle-zachowywator! On, ten no, robi dokładnie to co ma w nazwie. Tylko patrz. (Dundersztyca strzela w psa, który zaczyna atakować swojego pana.) Hahaha! Zły pies! (Strzela w psa, który kopie wielki dół.) (Strzela w psa, który staje się właścicielem swojej pani.) I nikt nam teraz nie przeszkodzi. (Pepe zabiera Dundersztycowi inatro i przerzuca go za siebie.) Ou! (Pepe ucieka z inatorem.) Ej, co cię niby nagle ugryzło. (Pepe zakłada kapelusz.)
Pepe!
Dundersztyc: To ty Pepe Dziobaku. Ech, trochę mi teraz głupio za to całe dziubu-dziubu, wiesz? (Pepe ucieka z Inatorem na linach od kurtyny.) czekaj, stój! Czekaj, czekaj! (Wspina się za Pepe po linach.) Oddawaj mój Źle-zachowywator!

(Na stadionie Fe-nisa)
Fineasz: Przed nami decydująca rozgrywka. Wielkie piłkarzyki. (Buford i Izabela sterują swoimi zawodnikami, jak bramkarzami w piłkarzykach.) Przygotujmy się na mecz.
Buford: Jestem niepokonany.
Baljeet: Myślałem, że Izabela cie pokonała.
Buford: Cicho bądź.
Izabela: Jesteś gotowa?!
Fretka: Czuję się jak kebab.
Baljeet: (Jest do góry nogami przyczepiony na stanowisku bramkarza.) A mnie się powoli przypomina moje śniadanie.
Buford: Mówiłem "Cicho bądź". Zaczynajmy. (Ferb z wielkiej maszyny wystrzeliwuje piłki.)
Fineasz: Pierwsza piłka! (Izabela odbija Fretką piłkę, którą następnie odbija Buford od głowy Baljeet.)
Baljeet: To chyba nie najlepszy sposób na zablokowanie strza... (Baljeet dostaje piłką w głowę.) najwyraźniej... (Chłopak znowu dostaje piłką w głowę.) Najwyraźniej nie miałem racji, to był świetny sposób... Aaaa! (Znów dostaje piłką w głowę.)
Fretka: Co? (Fretka odbija piłkę głową.)
Fineasz: Fretka blokuje. Piłka wysoko...
Jeremiasz: Fretka! (Robi dziewczynie zdjęcia.)
Fretka: Hiihihihihihi!
Fineasz: I leci i leci i leci i...(Ferb wystrzeliwuje masę piłek.)
Baljeet: Ojeje! (Baljeet dostaje piłką w głowę.) Aaaaau!
Fretka: Aaaaa! (Fretka dostaje w głowę piłkami.) Ej Izabela, je też mam stopy, wiesz?
Izabela: Bardzo przepraszam.
Baljeet: (Buford zakręca Baljeetem, który odbija wszystkie piłki.)Wuaaaaaaaaaaaaaa...! Yh! Jakoś nie najlepiej się czuję.
Fineasz: Doszliśmy do decydującego poziomu owoców! (Ferb wystrzeliwuje owoce.)
Fretka: Że jak? (Fretka dostaje arbuzem w twarz.)
Buford: Hehehe.. (Bufordowi do buzi wpada ananas.) (Wszyscy na widowni dostają owocami.) (Na środku boiska porusza się piłka.)
Fineasz: Piłka meczowa przemieszcza się leniwie w strefie neutralnej boiska. Chyba czeka nas kolejny remis.
Buford: O nie, nic z tego! (Buford stara się wykopać piłkę do bramki dziewczyn.)
Baljeet: Bamber, nie! To jest wbrew zasadą!
Buford: Hahaha! (Kopie piłkę.) Chłopaki rządzą! (Izabela broni bramkę, odbijając od Fretki piłkę, która powoduje, że Fretce spada z głowy kask.)
Fretka: Aaa, moje włosy! Jeremiasz nie może ich zobaczyć! (Izabela zakręcając Fretką, która odbija piłkę, która z wielką siłą leci w stronę bramki chłopców.)
Buford: O-ow! Aaaauuuu! (Buford razem z piłką leci do bramki.)
Fineasz: Udało im się! Zwyciężyły zdobywając bramkę w ostatniej sekundzie! (Ferb oblewa się lemoniadą.) (Fretka przestaje się kręcić na bramce i jej włosy układają się.)
To Fretka!
(Jeremiasz robi Fretce zdjęcie.)
Jeremiasz: Wow, Fretka! Masz świetną fryzurę!
Fretka: Hehehe, poważnie?

(Pepe chwyta się lecącego helikoptera z inatorem Dundersztyca.) (Dundersztyc w ostatniej chwili łapie Pepe za nogę.) (Podczas kłutni o inator, maszyna strzela w różne strony.)

(W ogródku)
Izabela: Bamber, wiesz co? To był świetny mecz! Nie umiesz przegrać honorowo? (Podaje Bufordowi rękę na zgodę.)
Buford: Tak jak powiedziałem, przegrana z dziewczyną wcale się nie liczy. (Buford odchodząc zostaje postrzelony inatorem Dundersztyca.) Chciałem raczej powiedzieć, że wspaniale się bawiłem. Chyba miałaś rację, dziewczyny nie są gorsze od chłopaków. Do zobaczenia, pa-pa! Fe-nis jest super. (Odchodzi.)
Ferb: Zwykle zachowuje się inaczej.

(Dundersztyca wykłóca się z Pepe o inator.) (Mężczyzna jednak puszcza się dziobaka i spada do sklepu zoologicznego.)
Kobieta: Aaaaa! (Cofa się i przewraca wielką zabawkę dla kotów, kot wybiega na ulicę pod samochód, który gwałtownie zawraca i trafia w makietę kuli ziemskiej, która zaczyna się turlać w stronę kosmodromu.)
Mężczyzna: Do startu trzy, dwa jeden... (Wielka makieta kuli ziemskiej przewraca rakietę przed startem, i maszyna leci w bok.)

(W ogródku)
Izabela: Dzięki chłopaki, świetna zabawa! (Odchodzi.)
Fineasz: Następnym razem będzie jeszcze fajniej!
Fretka: A jeszcze fajniej będzie, gdy mama to zobaczy. Jestem bardzo ciekawa, jak usuniecie to z ogródka zanim mama... (Rakieta zabiera ze sobą stadion Fe-nisa.)
Linda: (Wchodzi do ogródka.) Cześć dzieci, co nowego.
Fretka: Nic, mamo. U nas wszyściusieńko po staremu.
Linda: Ale masz nową fryzurę, bardzo ładna.
Fretka: Dzięki, kosztowała mnie sporo wysiłku. (Fretka odchodzi z Lindą.)
Fineasz: (Pepe terkocze.) O Pepe, tutaj jesteś!

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej w Fandom

Losowa wiki