Fandom

Fineasz i Ferb Wiki

Wiwat, Doofania!/scenariusz

< Wiwat, Doofania!

1150stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Dyskusja0 Udostępnij

W pralni przypadkowo zamieniają ze sobą ubrania Fretki i Vanessy. Dundersztyc buduje własny kraj-wyspę: Doofanię, Vanessa zaś próbuje za wszelką cenę pokazać to mamie. W wyniku nieporozumienia Fineasz myśli, że Izabela nie widziała nigdy tęczy - postanawia zatem, że zbudują maszynę do jej stworzenia. Pepe przez kołnierz od weterynarza nie może wejść do kryjówki, a co za tym idzie - dotrzeć do Dundersztyca i powstrzymać go od niecnych planów.

Wiwat Doofania! Edytuj

Oto jest Spółka Zło Dundersztyca!
Dundersztyc: Norm, czytałeś to? Mój brat Roger został wybrany na burmistrza, niemożliwe! Uczciwy i szanowany obywatel... Fee! Zaostrzy prawo... Ech! Od dziś w Okręgu Trzech Stanów dla nas dwóch nie ma miejsca! Hm... Norm, już wiem, co będziemy dzisiaj robić!

(Kuchnia Flynn-Fletcherów)
Izabela: Cześć Fineasz, jecie śniadanie?
Fineasz: Płatki tęczowo-owocowe, chcesz?
Izabela: Nie, dziękuję. Już jadłam śniadanie. (Przygląda się opakowaniu płatków.) Szkoda, że nigdy nie widziałam tego cudu natury...
Fineasz: Nie widziałaś?
Izabela: Nie, złośliwość losu.
Fineasz: Ferb, już wiem co będziemy dzisiaj robić!
Linda: Cześć, chłopcy.
Fineasz: Cześć mamo, to antena satelitarna?
Linda: Nie, to kołnierz ochronny. Weterynarz powiedział, że Pepe ma go nosić do końca dnia. (Pepe terkocze.) Nadal nie wiem, jak mógł się tak sam podrapać.

(Podczas retrospekcji Pepe Dundersztyc i Pepe są na krawędzi budynku. Podczas bitwy mężczyzna nagle popycha parasolem  w Agenta.)
Dundersztyc: Aha!
(Pepe traci równowagę i wpada do fabryki papieru ściernego, gdzie zostaje zniszczone jego futro.)
(Koniec retrospekcji)
Fineasz: Dla mnie wygląda super.
Linda: To się w modzie nazywa śmiały trend.
Fineasz: A propo śmiałych trendów, czy widziałaś może dzisiaj Fretkę?
(Scena przenosi się do salonu.)
Fretka: ( Jest w ubraniach Vanessy.) Mamo! To kompletna katastrofa!
Linda: Co się stało?
Fretka: W pralni ktoś zamienił moje ciuchy na to coś, wyglądam co najmniej jak jakiś świr, albo odludek.
Fineasz: Ciekawe, kto dostał ubranie Fretki.


(W pokoju Vanessy)
Vanessa: (Rozmawia przez telefon w ubraniu Fretki.) Sama nie mogę uwierzyć, wyglądam jak chodzący batonik. W końcu ilu szalonych naukowców ma córki, które są... (Słychać wiercenie.) Poczekaj chwilę, nie słyszę własnych myśli.
Dundersztyc: (Chichocząc nuci)
Norm: Cześć, co robisz?
Dundersztyc: Co robię? a niby na co to wygląda? Buduję imperium zła, moją własną fortecę do złotwórstwa
Norm: Nie jesteś trochę za stary na modelarstwo?
Dundersztyc: Nie, w cale nie jestem. Cicho.
Vanessa: Tato, powtarzałam Ci setki razy, że...
(Ponowne wiercenie)
Norm: Nie zapomnij, w piątek będzie ciasto.
Vanessa: Później zadzwonię. (Zamyka telefon) Co ty u licha tu wyrabiasz?
Dundersztyc: O, Vanessa! Wyglądasz bardzo... Z resztą nieważne. Tam, dokąd jedziemy, będziesz mogła się codziennie przebierać za klowna.
Vanessa: A co myślałeś mówiąc "tam, dokąd jedziemy"?
Dundersztyc: Przenosimy się, do dryfującego państwa-miasta, państwa stworzonego przez najwspanialszy umysł naszych czasów, mnie. Pomagał mi Norm.
Norm: Wiercę dziurę.
Dundersztyc: Moje państwo to... Doofania! I żaden brat, nie będzie w stanie mnie tam oczerniać, o nie, to ja i tylko ja będę władcą mojego kochanego imperium.
Vanessa: Budujesz sobie imperium zła?
Dundersztyc: Owszem, będzie bardzo złe.
Vanessa: I zrobiłeś jego dmuchany model?
Dundersztyc: Zgadza się, bo widzisz ja... miałem jedną dobrą... dętkę.
Vanessa: Tato, czy wiesz, co to oznacza?
Dundersztyc: Że, za więzimy nasze córko-ojcowskie więzły, o czym zawsze marzyłaś?
Vanessa: Nie, to oznacza, że wreszcie będę mieć dowód, ha! No to teraz wpadłeś!
Skończony!
Vanessa: Powiem wszystko mamie!
Dundersztyc: Świetnie, czyli co?
Vanessa: (Dzwoni do niej) Mamo, musisz szybko przyjechać, mam dowody, że tata jest zły.
Charlene: Vanesso, skarbie, właśnie robią mi... masaż, zapomniałaś?
Vanessa: Nie, ale...
Charlene: Córeczko, daj wreszcie spokój swojemu ojczulkowi, bądź wyrozumiała. Nie długo do Ciebie przyjadę. O, pora na okłady z morskich traw. Pa córciu!
(Flynn-Fletcherów dom; w ogródku)
Fineasz: Czy wszystko przygotowane?
(Ferb podnosi kciuk do góry)
Fineasz: Świetnie, teraz... Ej, gdzie jest Pepe?
(Pepe próbuje wejść do sekretnego wejścia, ale nie może tego zrobić przez obrożę.)
(Scena w kryjówce)
Monogram: Agencie P, agencie P, halo agencie P, agencie P, czy on na pewno wie o dzisiejszej porannej odprawie?
Carl: Wczoraj mu przypominałem.
Monogram: A, że wysłaliśmy mu e-mail?
Carl: Tak sadzę, zaraz sprawdzę.
Monogram (zaczyna śpiewać) do-re-mi-fa-sol-lalala
(Odchrząkuje) do-re-mi-fa-sola
(Ponownie ogródek)
Izabela: Cześć Fineasz, co dziś robisz?
Fineasz: Pamiętasz, jak rano mówiłaś, że nigdy nie widziałaś tęczy?
Izabela: Tak, chociaż właściwie...
Fineasz: Patrz na to, to Tęczo wystrzeliwator!
Izabela: To miło z twojej strony, ale...
Fineasz: Jest zasilany, wszystkimi znanymi płatkami tęczowo-owocowymi
Izabela: Nie zrozumiałeś, ja...
Fineasz: Wkrótce niebo nad okręgiem wszystkich Trzech Stanów przetnie wielka kolorowa tęcza. No wiesz, taki przynajmniej jest plan.
(Przed sklepem)
Linda: Córeczko, czy mogłabyś przytrzymać mi drzwi? Muszę oddać tę dziwną kosiarkę, którą kupił ojciec.
Fretka(Złości się) Nikt nie może mnie zobaczyć w tym ubraniu.
Linda: Ty śmiesznie wyglądasz? To ja wchodzę z jelonkiem do sklepu z kosiarkami.
Fretka: W porządku, ale zaczekam w samochodzie.
Mindy: Fretka, od kiedy lubisz gotyk?
Fretka: Co? Ja nie...
Mindy: I poszło. O, już 50 odpowiedzi.
(Dzwoni komórka Fretki)
Fretka: Halo?
Stefa: Fretka? Przeszłaś na gotyk? Czemu nic nie mówiłaś?
(W porcie)
Dundersztyc: Wiesz Norm, muszę ci zwrócić honor, pod nadzorem mojego geniuszu, odwaliłeś wielki kawał dobrej roboty.
Norm: Prosimy o podejście do kasy.
Dundersztyc: Mam wrażenie, że czegoś brakuje... Już wiem, Pepe pana Dziobaka!
(W ogródku; Pepe nadal próbuje wejść do kryjówki)
(Scena ponownie w porcie)
Dundersztyc: Czemu go nie ma? Mam nadzieję, że spotkało go jakieś nieszczęście.
(Pauza)
Norm: Czy mam kogoś przytulić?
Dundersztyc: Oczywiście, że nie, ty zardzewiały deklu, rusz tą dźwignią!
Vanessa:  (Rozmawia przez telefon) Mamo! jestem w porcie, musisz tu przyjechać jak najszybciej.
Charlene(stłumiony głos) Dobrze skarbie, czekajcie na mnie.
Vanessa: Spotkamy się gdzie?
Charlene: Na mnie.
Vanessa: Promie?
Charlene: Mnie
Vanessa: W pie?
Charlene: Tak, w pie
Vanessa: (Zmieszana) Dobrze... Więc widzimy się na w pie.
Dundersztyc: Witaj Vanesso, i co ty na to? Moje własne państwo, he?
Norm: Do prawdy, uroczo pan mieszka.
Dundersztyc: Tak, tak, też tak uważam.
(Przed innym sklepem)
Fretka: Tym razem nie wysiadam, żeby nikt mnie nie zobaczył.
Linda: Dobrze, jak sobie chcesz.
Fretka(Wystraszona) O nie, mama zaraz dostanie mandat (Wkłada monetę do parkometru) To dopiero by był wstyd.
Jeremiasz: Jejciu, Fretka, przystąpiłaś do gotów?
Fretka: Yyy, ja nie noszę takich rzeczy, to znaczy zgadza się, mam go teraz na sobie, ale nie jestem do tego jakoś przywiązana, zazwyczaj ubieram się zupełnie inaczej, w zasadzie powinnam to zdjąć, nie, nie chcę tego teraz zdejmować, chciałam tylko moje ubranie, ale ja... to wielka pomyłka, zamiana w pralni, kosiarka w kształcie jelenia. (Ciężko oddycha)
Podoba Ci się?
(W porcie)
Dundersztyc: W porządku Norm, pora na hymn.

(Piosenka Wiwat Doofania!) Pośród wód zatok trzech pływa miasto, 
W którym mieszkać chcę tylko ja! I ja! 
To cud, bez wad! Wstępu tu nie ma brat! 
Jest dokładnie takie jak w moich snach! 
Wiwat Doofania! 

Każdy dom jest jak maszt! 
Flagę zdobi moja twarz! 
Oto moje miasto pośród wód. 
Z dala od ulicznych kwest, 
głupiego brata, mojej ex! 
Więc panuje tutaj pełen luz! 
Wiwat Doofania! 

Dundersztyc: Ech! Nie masz wrażenia, że za szybko się kończy? Poprawię to!
(Klakson)
Vanessa: Super! Mama przyjechała, mamo czemu tak długo?
Charlene: Przecież ci mówiłam, że spotkamy się na FPIE, frachtowcowym porcie awaryjnym
Vanessa: Dobra, nieważne, ale tata z Normem zbudowali pływające miasto, chodźmy!

(W ogródku)
Fineasz: A więc Izabelo, twoja pierwsza tęcza w życiu.
Izabela: Ale, Fineasz powtarzam ci znów, że...
Fineasz: O nie, jeszcze zdarzysz nam podziękować. Szkoda, że Pepe nie może tego zobaczyć.

(Pepe ironicznie uderza kołnierzem w dom)
Fineasz: Ferb, zasilanie! Izabelo, zsypuj płatki.

(Tymczasem...)
Rybacy: (Zauważają tęczę) Oh! Wow! (Jeden z nich, zarzuca wędkę i przypadkowo zahacza w dętkę Dundersztyca ) O?
Dundersztyc: Jak ty to widzisz, Norm?
Vanessa: Widzisz? Miałam rację, no sama zobacz.
Charlene: Rzeczywiście, jakie ładne miasto, o nadmuchiwane, Heinz sam zrobiłeś ten model?
Dundersztyc: Bo miałem dobrą dętkę.
Charlene: Przynajmniej się nie rozleciał, pamiętasz jak zamontowałeś w domu system nakrywania talerzy?
Dundersztyc: Ciężko zapomnieć, bo ciągle mi o tym przypominasz.
Vanessa: Ale, ale, ale...
Charlene: A, chodźmy Vanesso, za długo przybywałaś dzisiaj na słońcu.
Norm: Kto chciałby pobawić się klockami?
Dundersztyc: Nie mam ochoty cię oglądać, więc wolałbym w chowanego.
Norm: Auć.

(W ogródku)
(Pepe wzdycha, szybko biegnie w kierunku sekretnego przejścia, ale uderza w dom i dostał wibracji. Idzie w kierunku Fineasza, Ferba i Izabeli. Przypadkowo włącza autodestrukcję i wynalazek znika.)
Ferb: I dlatego jestem przeciwny umieszczaniu tak dużego przycisku autodestrukcji.
(Pepe kicha.)
Fineasz: Na zdrowie, Pepe dziobaku.

(W kryjówce Pepe)
Monogram: Miał, miał, miał, moje serce bije
Czicki-czicki-czoo-wa
i nie przestanie bić
(Carl dołącza) Gitchee-gitchee-kość znaczy serca dość.
Monogram: Wolałbym śpiewać sam.
Carl: Przepraszam.
Monogram: Ćwiczę solo.
Fineasz: I co myślisz o pierwszej tęczy w życiu?
Izabela: Bardzo ładna, ale to nie była moja pierwsza tęcza.
Fineasz: Mówiłaś, że nigdy wcześniej jej nie widziałaś.
Izabela: Nie, nie, nigdy nie widziałam jednorożca.
Fineasz: Ooo, to zmienia postać rzeczy. Ej Ferb, wiem co będziemy jutro robić.
(Warkot Pepe )
Fineasz: Pepe, zapomniałem, dzień już się skończył, już nie musisz tego nosić, naciesz się wolnością.
(Na promie)
Dundersztyc: 8, 9, 10, gotowy czy nie, zaczynam szukać, co? Nie, nie, nie, to zabawa w chowanego, ty się chowasz, a ja szukam, nie mogę szukać skoro się nie chowasz, no idź już schowaj się gdzieś, tępoto żelazna, idź, idź, idź!Dobrze, spróbujmy jeszcze raz. 1, 2, 3, 10. I gdzie on może być?
Norm: Jestem tutaj!
(Dundersztyc zauważa Pepe)
Dundersztyc: Ah, jesteś Pepe panie dziobaku. Ej Norm, zobacz kto wreszcie się pojawił.
(Pauza)
(W pralni)
Vanessa/Fretka: Ej.
(napisy końcowe)
Każdy dom jest jak maszt
Flagę zdobi moja twarz
Oto moje miasto pośród wód
Z dala od ulicznych kwest
głupiego brata mojej ex
więc panuje tutaj pełen luz
Wiwat Doofania!
Dundersztyc: Moim zdaniem, nadal się za wcześnie kończy.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki